Arkona
Album • 1996
Już niedługo zapalę świece by uczcić naszą pamięć Odeszliśmy z własnej woli Nie chcąc żyć tak normalnie - nienormalnie Nie chcę rzucać żalu Płacz niech będzie rozkoszą Nigdy nie przypomnę sobie, jakie było to życie Ludzkość w okowach obowiązku Niezdolna do wyboru, zdana na łaskę ideałów Ludzkość ukrzyżowana A ja byłem wolny, byłem Piotrem Który trzykrotnie wyparł się Chrystusa! Nie ufam nikomu, każdy jest samotnikiem Za życia i po śmierci Skrajna nienawiść ogarnia mój umysł W egoistycznej egzystencji Odchodzę w nicość, obracam się w niebyt Rozpływam i rozpadam się Ujrzałem marność wiary Odchodzę w niematerialną rzeczywistość Nie chcę o tym myśleć, zostawiłem cierpienia Nie tak miały boleć, ukryte w sercu marzenia Złudne obietnice i nadzieje, powtarzane od wieków Okłamały nasze dzieje Ja mam dość, odchodzę, spadam w przepaść!
Submitted by Corpse Grinder — Apr 23, 2025
Zabili wszystkie uczucia Zabrali radość życia Dałem się na to nabrać A teraz została pustka Chcę powrócić, a już nie mogę Kolory straciły barwy Smutek pochłonął każdą myśl Sen zapomnienia - radość istnienia Nie wierzyć w nic! Tylko ciągle uciekać Przed własną słabością I milczeć bez wiary Słowa symbole, egoizm zgubi A czas zabije każdego z nas Zbyt krótko, zbyt słabo Czujemy życie bez winy i woli Niech z Tobą będzie inaczej Spraw w sercu ogień By płonął wiecznie By nie zgasł wcale Nędza! Duchowa! Nagrody nie ma, kara nie istnieje Sam sobie tylko kopiesz mogiłę Zbyt szybko, zbyt głęboko Zamkną Cię w trumnie, proch w proch Wtedy poczujesz jak było blisko Bo było lepiej, wtedy zobaczysz Co mogłeś mieć, a co straciłeś Odkryjesz prawdę, ocenisz los Epidemia rozczarowania i nędza duchowa Fałszywie łakną łono Twoich myśli Nie daj się złapać!!! Nie daj się nabrać!!! Nie daj się!!!
Submitted by NecroLord — Apr 23, 2025
Zmienia się kolej rzeczy, nić losu coraz dłuższa Każdy los to cień w drodze bez czasu Szuka samego siebie, jest kulą u nogi Prawda jest tak okrutna Gdy brak w niej życia, każdy dzień to cień Zmienia obrazy, szuka wyobraźni Prowadzi w przestworza, nie myśl tak jak ja Ale zrobisz tak prędzej czy później Całkowita negacja wyznacza mi drogę Zrzuciłem ciężar wartości Nie mam granic, wierzę w moc trwania Wierzę w moc tworzenia Prawda jest fałszem, gdy brak w niej wiary Prawda jest taka iż nikt nie jest pionkiem Od początku do końca tworzymy własne życie Myśli rodzą wydarzenia, są łonem naszego świata Kreują nasz los Przypadek to przeznaczenie Wszystko to nic, a nic to wszystko Wiem jak trudno wybierać, wiem jak ciężko żyć Nie uciekaj zbyt daleko Bo zerwiesz nić...
Submitted by Iron_Wraith — Apr 23, 2025
Jesienne cienie W sercu masz strach i niepokój W duszy nienasycone dreszcze W każdym płonącym spojrzeniu Chłód i zimno jak jesienne deszcze W ciele zarodnia zarazy jest już tak dojrzała Nie masz siły na taką zdradę za grzechy marnej skazy Świat wiecznej zguby pożera mnie jak oszalały Dzwony biją ostatnią z ostatnich chwil Jesienne cienie Za mroczna przystań w nocy słabo widoczna Kieruje losem naszego dzieła Tak samo giniesz w tym samym czasie To tylko gra o siebie, o własne myśli Egoistyczny proces przetrwania Egoizm zwycięży Nigdy nie myśl, że potem już nic Egoizm! Bo król każe ściąć, sprawiedliwie Cię osądzi To Twoja walka w przyjaźni I król Twym sługą jest, a potem krok w czary Chwilami widzę jak we mgle Balsamy piękna i brzydoty Te koszmary, te wyraźne kontury Widzę patrzę na to bez ochoty Topnieje śnieg a woda rzeźbi Ołtarze życia na martwej ziemi Odchodzi lato, powraca chłód Zanika radość, wiruje ziąb Chwilami krwią obmarzną ręce A karty zmienią obraz przyszłości Topnieje miłość, wraca potępienie Jesienne cienie budzą się do życia Cmentarze zasypał biały śnieg A ci którzy tu są, już dawno ich nie ma
Submitted by The Void — Apr 23, 2025
Nie wierzę w ideały, nie wierzę w prawdę Martwa i dogmatyczna, zamknięta fałszem Nienawidzę ślepoty, naiwności i głupoty Nienawidzę nędzy Która jest w Twoim mózgu, w Twoim pustym mózgu! Wściekłość, która tu jest Podniecenie nie mające końca Wściekłość, która nadchodzi Sens mojego istnienia Nie wierzę w to czego nigdy nie będzie Nie wierzę słowom, nienawidzę pewności Pierdolę doktryny, normy postępowania Walczę o prawa zakazane przez Nazareńczyków! Pierdolę doktryny, normy i ideały Walczę o prawa wolnej świadomości i milczenia Bita i kopana, kopana bez przerwy Powoli i dokładnie zabijana bez litości Twoja egzystencja, Twoja rzeczywistość Twoja świadomość, cały Ty Ty smutny człowieku! Bóg to narkotyk Daje nadzieję Nic nie daje! Nie mogę tak żyć, nie umiem w to wierzyć Znam tylko wolność pomiędzy dobrem a złem
Submitted by Corpse Grinder — Apr 23, 2025
Czyham na Ciebie, czuwam nad umarłym Oddechem z czeluści śmierci Pluję na Twą marnosć psie! Pluję na Twą nicość psie! Pluję na Twą wiarę psie! Pluję na Twą wieczność psie! Nie chcę, abyś był nawet w moich myślach! Dorwę Cię i opętam, duszę i ciało Pluję na Twą marność psie! Pluję na Twą nicość psie! Pluję na Twą wiarę psie! Pluję na Twą wieczność psie! Cała Twoja wolność jest gówno warta Nikt Cię nie ujrzy, bo nikt Cię nie wykopie Zginiesz w spokoju, abyś spoczywał wiecznie Leżąc bez prawa śmierci, nie gotowy by umrzeć Nadchodzi czarna mgła, by zatopić Twój egoizm Zakopany tak głęboko, nikt nie ożywi Twego ciała Opuszczony przez gwiazdy, nie wierzyłeś w ich znaki Bogowie tylko straszyli, okłamali Twój umysł Zaklinam Twoją nicość, Twoje puste podstawy Niewolniczej wiary panującej od wieków Już niedługo czas, musi zatrzymać się Dla kłamstw i ograniczenia Umieraj tylko świadomie! Wskrzeszam dla Ciebie prawa zakazane Zatopione w czeluści dogmatu ukrytej niewoli Pluję na Twą marność psie! Pluję na Twą nicość psie! Pluję na Twą wiarę psie! Pluję na Twą wieczność psie! To ci się należy za to, Że spojrzałeś komuś w oczy W moje oczy! Pluję na Twą marność psie! Pluję na Twą nicość psie! Pluję na Twą wiarę psie! Pluję na Twą wieczność psie! Że spojrzałeś komuś w oczy W moje oczy! Pluję na Twą marność psie! Pluję na Twą nicość psie! Pluję na Twą wiarę psie! Pluję na Twą wieczność psie!
Submitted by NecroGod — Apr 23, 2025
This track is instrumental.
← Go back to Arkona