Arkona
Album • 2002
W imię pogańskiej potęgi chrześcijan krew się leje Zgodnie z pogańskim nadprawem natury Armie tych ziem powstają przeciwko krzyżowi A oblicza bogów zapomnienia zebrane w potężne hordy Widzę w nocnym blasku księżyca Na zawsze pogańskiego... Bo kiedy hordy powstaną poza światłem skryte Cała ma pogańska ziemia gniewem wrzeć już będzie A wtedy nie usłyszysz szeptu wiatru Tylko gromy wojenne ponad lasami rozbrzmiewać będą W czerwonej poświacie już konającego słońca Pojawią się wojów zastępy gotowe na śmierć Miast krzyków wojennych wycie wilków usłyszysz Przyczajonych w gotowości by spijać wrogą krew Bo kiedy hordy powstaną poza światłem skryte Cała ma pogańska ziemia gniewem wrzeć już będzie... Ta ziemia nigdy nie zapomniała Czyje stopy po niej stąpały Te lasy nigdy nie zapomniały Czyje rogi podczas polowań rozbrzmiewały Te rzeki nigdy nie zapomniały Czyje kobiety wodę z nich czerpały Te chmury nigdy nie zapomniały Komu deszcz zbawienny dawały Ta ziemia... W imię pogańskiej potęgi chrześcijan krew się leje Zgodnie z pogańskim nadprawem natury Armie tych ziem powstają przeciwko krzyżowi A oblicza bogów zapomnienia Widzę w nocnym blasku księżyca Wrogowie dawnych praw i porządków Nocne demony nadciągającej wojny Nie pozwolą wam już na spokojny sen Prawowici władcy powrócą na swe dostojne trony...
Submitted by Immortal — Apr 23, 2025
Widziałem łzy smutku w świetle księżyca odbijane Dotykające mroźnej dzikiej ich tęsknoty Oczekujące powrotu starego tysiąclecia Dające strawę krukom Księcia nocy Słyszałem rozpaczliwy wrzask milczących skał Pamiętających bitwy w imię wiecznej chwały I oślepiający blask piorunów rozbudzający dzikie demony W głębokich jaskiniach poukrywane To władcy tych krain powracają w gniewie Spoczywając na swych majestatycznych tronach Swą dumą i mądrością ukazują swe oblicza Niczym wilk szczerzący swe bezlitosne kły Mroźny gwiżdżący wicher porusza wierzb gałęzie Nadal wciąż płaczących przez minione wieki Pogańska mgła szczyty gór pokrywa A Ich odwieczne przeznaczenie Pod tronem nocy się układa Oczekując powrotu minionego tysiąclecia W mroku...
Submitted by Corpse Grinder — Apr 23, 2025
Nieśmiertelny władca ma wiele mistycznych twarzy Wyrażających odwieczną potęgę gwiezdnych przestworzy I jak bezlitosny cesarz sługom wolę swą narzuca Tak dostojny srebrny książę swym blaskiem daje znak Do rozpoczęcia nieświętej modlitwy Nieśmiertelny władca przybiera wiele mitycznych postaci Horoskopem gwiezdnych przestworzy w demony się zmienia Żyjące w otchłani najgłębszych lasów, gdzie w zimowe noce Duchy czarownic opowiadają o swej potężnej magii Z niebios niczym Cyklop spogląda swym srebrzystym okiem Wróżek wypatrując w leśnym czarnoksięstwie Nagłym gromu hukiem wilki srebrne pozdrawia Swe kły zanurzające w cuchnącym zdradą ciele Oto bezkresna pogańska mądrość Oto dostojny symbol zimowego księżyca Oto bezkresna mistyczna mądrość Oto wyjące bestie zimowego księżyca Więc otwórz oczy i wypatruj znaku Pozwól rozświetlić swój umysł Mistycznym światłem nieskończonej mądrości Dotknij gwiazd, pocałuj ciemny i zimny horyzont Rozświetlony blaskiem zimowego księżyca...
Submitted by Nargaroth — Apr 23, 2025
D³ugo mnie obchodzi³a polem, lasem, jeziorem Ch³odem nocy, szelestem wiatru, gromem nag³ym A¿ jak myœl niewidzialna przysz³a krajobrazem I wszystkie widnokrêgi na oczy mi spad³y Jej mroŸny dotyk trwa nieprzerwanie Jak wszechogarniaj¹ce jest moje olœnienie Wysch³y Ÿród³a, nasta³ mrok, wygas³o pragnienie A moi skrzydlaci bracia pod¹¿yli za mn¹ Ju¿ nie jestem sam, sk¹d ten spokój we mnie? Gdy miecz g³êboko tkwi w mej piersi Krew przep³ywa przez serce tak cicho œmiertelnie A¿ s³yszê przelot kruków z ¿ycia do pamiêci Czy by³em kropl¹ w morzu, œniegiem zesz³orocznym Wspomnieniem, które niesie b³yskawica? Czy by³em z krwi i koœci, czy te¿ tworem magii Zapisanym na wodzie obrazem wojownika? Jawa siê we mnie ze snem pl¹cze, przestrzeñ z czasem L¹dy schodz¹ w morza, me s³owa w milczenia Tylko mnie wci¹¿ obchodzi polem, lasem, jeziorem Otch³añ straszliwa, mroŸna, skrzydlata...
Submitted by Lake of Tears — Feb 05, 2026
Długo mnie obchodziła polem, lasem, jeziorem, Chłodem nocy, szelestem wiatru, gromem nagłym Aż jak myśl niewidzialna przyszła krajobrazem I wszystkie widnokręgi na oczy mi spadły Jej mroźny dotyk trwa nieprzerwanie Jak wszechogarniające jest moje olśnienie Wyschły Źródła, nastał mrok, wygasło pragnienie A moi skrzydlaci bracia podążyli za mną Już nie jestem sam, skąd ten spokój we mnie? Gdy miecz głęboko tkwi w mej piersi Krew przepływa przez serce tak cicho śmiertelnie Aż słyszę przelot kruków z życia do pamięci Czy byłem kroplą w morzu, śniegiem zeszłorocznym, Wspomnieniem, które niesie błyskawica? Czy byłem z krwi i kości, czy też tworem magii Zapisanym na wodzie obrazem wojownika? Jawa się we mnie ze snem plącze, przestrzeń z czasem Lądy schodzą w morza, me słowa w milczenia Tylko mnie wciąż obchodzi polem, lasem, jeziorem Otchłań straszliwa, mroźna, skrzydlata...
Submitted by Lake of Tears — Apr 23, 2025
Wziął go wicher i uniósł na skrzydlatym stworze Leciał rozzuchwalony w powietrzu i grozie Płaszcz swój gwieździsty zrzucił na ziemię, By w otchłani mrocznej Dumą ziemi dosięgnąć na znak dominacji I odtąd już go materialnie na ziemi nie było Dusza i zaświaty, śmierć i nieśmiertelność Wszystko to urosło w istnień królestwie cienistym Jak wampira marzenie, które co noc natrętnie wraca W cieniu władcy Od zmierzchu do zmierzchu szatą nocy rozdartą Z czerwieni dzikiej zimnych zachodów Wynurzył swe zjawy jak świt bezszelestnie Wciąż dla ślepców obcy, wciąż nienamacalny Pośród mgły i szarugi, szukałem choć najdrobniejszego Jego śladu, a On jasnowidzeniem raju ostatniego tchnienia Wargami zmacawszy chłód gwiezdnych przestworzy Zrzucił mrok na ziemię, zakrywając wszelki błękit Na zawsze...
Submitted by Corpse Grinder — Apr 23, 2025
← Go back to Arkona