Arkona
Album • 2024
Język w milczeniu splątany słów bez znaczenia nie wypowie Z gardła ściśniętego wyrwany nie okłamie już Nie zdradzi W ustach otwartych pozostanie na zawsze by gnić W ustach otwartych pozostanie na zawsze by gnić Usta modlitwą zaszyte nie wypiją już kielicha trucizny Nie otworzą się w niemym krzyku wiecznego zapomnienia Oczy światłem wypalone nie zobaczą symboli Wiary przeklętej w nicości nie spojrzą więcej ku niebu Ani w głąb siebie Usta modlitwą zaszyte nie wypiją już kielicha trucizny Nie otworzą się w niemym krzyku wiecznego zapomnienia Oczy światłem wypalone nie zobaczą symboli Wiary przeklętej w nicości nie spojrzą więcej ku niebu Ani w głąb siebie Ręce na piersiach złożone nie sięgną gwiazd na niebie Nie zacisną się na gardle wołających moje martwe imię Moje ręce wasze groby wykopały Moje słowa brzmią w pieśniach żałobnych Wasz smutek stał się mą radością Wasz śmierć - wasza śmierć mym ukojeniem Patrzę na upadki waszych królestw i wspomnień istnienia Słyszę modlitwy i płacz świadectwa cierpienia Czuję zapach waszych ciał gdy gniją do ziemi złożone Dotykam ruin tego świata
Z desek przegniłych ołtarze stawiali By ogień wieczny zapłonął W śmierć nieskończoną zanurzyć kazali By upodlić i wyzionąć ducha Na gnicia wiecznego pastwę skazali By utopić się na zawsze w jego stęchłej krwi W jego krwi Ciała niewiernych do dołów wrzucali Ogniem wiecznym uparcie straszyli za winy nie swoje przepraszać kazali I błagać o łaskę przebaczenia Na gnicia wiecznego pastwę skazali By utopić się na zawsze w jego stęchłej krwi W jego krwi Trupa żywego na tron posadzili By śmierci oblicze na twarzach malować Pierścień i klucze do rąk uschłych wsadzili Bo zamknąć chciał bramy na wieki Przyjaciół wrogami dumnie nazwali Miłość w nienawiść zmienili Przyjaciół wrogami dumnie nazwali Miłość w nienawiść zmienili I strach wielki w sercu zasiali By słowo ciałem przybitym się stało Z desek przegniłych ołtarze stawiali By ogień wieczny zapłonął W śmierć nieskończoną zanurzyć kazali By upodlić i wyzionąć ducha Na gnicia wiecznego pastwę skazali By utopić się na zawsze w jego stęchłej krwi W jego krwi
Submitted by NecroLord — Apr 23, 2025
Słowa do wiatru wykrzyczane By duszy pustkę wypełnić Z ostatnim oddechem wróciły By lód w gorącą zmieniać krew I wdarły się we mnie głęboko Na strzęp porwały Bez strachu w wieczności schowały By nie mamić się ich ponurą wizją - ich ponurą wizją Ciało zastygłe życiem wypełniły Z oczu ślepych bielmo zdjęły Rzekami do źródeł iść mi kazały By w elizjum znowu spotkać się - znowu spotkać się Nad górskie szczyty wysoko się wzbiły Śniegi wieczne bezpowrotnie stopiły Rzekami do źródeł iść mi kazały By w elizjum znowu spotkać się - znowu spotkać się I piłem ze źródła wszechrzeczy Gdzie światło z ciemnością zmieszane Gdzie w kręgu splecione są życie i śmierć? Słowa do wiatru wykrzyczane By duszy pustkę wypełnić Z ostatnim oddechem powrócą na śmierć - śmierć/ I piłem ze źródła wszechrzeczy Gdzie światło z ciemnością zmieszane Gdzie w kręgu splecione są życie i śmierć? Słowa do wiatru wykrzyczane By duszy pustkę wypełnić Z ostatnim oddechem powrócą na śmierć - śmierć? Słowa do wiatru wykrzyczane Słowa do wiatru wykrzyczane By duszy pustkę wypełnić Z ostatnim oddechem powrócą by żyć! Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,arkona__pl_,elyzium.html
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 23, 2025
Ogrzej mą twarz swym bladym obliczem Srebrzystą poświatą drogę oświeć mi Rozgoń ciemność, okryj chłodem Niech wiedzie mnie wytrwale przez życia mrok Rozgoń ciemność, okryj chłodem Niech wiedzie mnie wytrwale przez życia mrok Rozpal na niebie swój błękitny ogień Niech płonie dostojnie pośród gwiazd Nim przed świtem zakończysz swą drogę Pozwól mi spojrzeć tam ostatni raz Nim przed świtem zakończysz swą drogę Pozwól mi spojrzeć tam ostatni raz Rozrzuć gwiazdy wokół swej korony Niech trwają na straży światłości Nim niebo upadnie przed słońca tronem Niech noc na chwilę jeszcze spojrzy tu W skupieniu zamykam swe zmęczone oczy By poczuć cię ostatni raz Wraz ze zmrokiem umieram powoli O świcie na nowo rodzę się już tam Jestem już tam W skupieniu zamykam swe zmęczone oczy By poczuć cię ostatni raz Wraz ze zmrokiem umieram powoli O świcie na nowo rodzę się już tam Jestem już tam
Submitted by Cyberwaste — Apr 23, 2025
← Go back to Arkona