Armia
Album • 2003
This is the end, I'm going, I'm leaving now. Goodbye Znów, znów wracam po nocy Znów wyjeżdżam skoro świt Nikt mnie nie widział, tylko ty nikt mnie nie kochał tak jak ty Śpiące topole, nocy blask Zjawy i ludzie Urojenia O Elbereth! O Gilthoniel! Urojenia Już, już tak do końca Już, już bliżej na drugi brzeg Być może to jest właśnie to Odnaleziony biedny świat Być może to jest właśnie to Zjawy i ludzie Urojenia O Elbereth! O Gilthoniel! Urojenia, dzień, noc Dzień, noc, dzień Taki pejzaż, urojenia Taki pejzaż, urojenia O Elbereth! O Gilthoniel!
Submitted by Sexy Gargoyle — Nov 12, 2025
Tam na skraju świata dziwy, tam na skraju świata cuda Byli tacy co wierzyli, że tam dojdą, że się uda Ledwo przeszli kilka kroków, i za siebie obejrzeli, A jak stali w jednej chwili, w martwe głazy skamienieli Stoją tak już od lat, pogrzebani w pamięci Myśli mają kamienne i sny kamienne mają I nie wie nikt, jak dugo we śnie kamiennym trwają Prędko, prędko baśń się baje, nie tak prędko koń wyskoczy Kto zdobędzie wodę życia, kto kamieniom pryśnie w oczy Kto im wodą pryśnie w oczy, kto ich w ludzi pozamienia Kto ich wreszcie oduroczy, kto ich zbudzi z odrętwienia
Submitted by MetalElf — Nov 12, 2025
Okradał ojca dla wyższych celów Filozoficzny podbój, gdzie się da Ręka ci uschnie i wystanie z grobu Matematyczny bóg, szach i mat Strumienie cząstek i strumienie winy Kochali się na poczcie, no bo gdzie Gdyby tygrysy zjadły te irysy To by na świecie nie było źle Szalej, szaleję, szalej, szaleję Oszalej, szaleję Pod okiem słońca i pod okiem nieba Ubój Marsjanina, szalony koń Pamiętaj słowa matki, nie pij tego Daj się podrapać w bródkę, w byle co Jak pocałunek mongolskiego księcia Formy zupełnie puste niejeden raz Teraz zagadki same się zgadują Bo skoro prysły zmysły, pryśnie i czas Szalej, szaleję, szalej, szaleję Oszalej, szaleję Uciekaj stąd, uciekaj stąd Wczoraj znalazłem swoją duszę W okrągłym oknie ona i ja Kwiaty pogrzebów i ten wieczny chłopiec Słowa na wiatr, biedna dziewczyna Nikt nas nie szuka, tylko ta muzyka Nikt nas nie woła, przedmieście śpi Leniwie płynie rzeka, której tu nie ma Rzeka co szumi: nawróć się dziś Szalej, szaleję, szalej, szaleję Oszalej, szaleję A potem chodźmy tam A potem chodźmy tam
Submitted by Warbringer — Nov 12, 2025
Ja rozumiem co to lęk przed Budzym Strasznie boję się Ja rozumiem co to lęk przed Budzym Ja chcę dobrze a on źle Horror, horror, horror Budzuli Horror, horror, horror Budzuli Trupie ciastka! Się panie częstują Horror! Trupie ciastka! Się panie częstują Horror! To my, to my, nieistniejące potwory Horror!
Submitted by Sexy Gargoyle — Nov 12, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
Beznadziejna sprawa, bieluń dziędzierzawa Smutek i nostalgia i niewidzialna armia To znowu bracia Marx, Flip i Flap Dłubacze i plujersi, i Fantomas Użerać się na zapas cały dzień Położyć się i umrzeć jeszcze nie Beznadziejna sprawa, bieluń dziędzierzawa To wszystko darowane, jak było napisane To znowu bracia Marx, Flip i Flap Dłubacze i plujersi, jeszcze jak Użerać się na zapas cały dzień Położyć się i umrzeć, jeszcze nie Beznadziejna sprawa, bieluń dziędzierzawa Smutek i nostalgia, kocham cię Natalia To znowu bracia Marx, Flip i Flap Dłubacze i plujersi, i Fantomas Użerać się na zapas cały dzień Położyć się i umrzeć jeszcze nie Tylu fajnych chłopaków, zmarnowało się, zmarnowało się przez kobiety Tylu fajnych chłopaków, fajnych chłopaków chłopaków chłopaków chłopaków chłopaków Laj laj laj laj (hej!)
Submitted by Infernal Flame — Nov 12, 2025
W tym mieście nie ma cmentarza Poza tym wszystko tutaj jest Kupno i sprzedaż, ręka i czoło Spotkanie na samym dnie Może tam mieszka jakieś licho Co dorabia sobie we śnie Straszniejsze niż go malują Swe pocałunki ku tobie już śle Welcome to the Death Television Człowiek spotęgowany przez człowieka Człowiek pomnożony przez człowieka Czy nic plus nic równa się człowiek Swój do swego po swoje Jak zawsze z tobą i z nim Z największym rozczarowaniem Istnieć czy nie istnieć ale być Berlin, Amsterdam, letnie kazanie Nic a nic nikomu nie pisnę Nikomu nie powiem o tym, że Ta barbi ciągle się garbi Pokątnie żyje i tyje Special guest star: Sister Death Człowiek spotęgowany przez człowieka Człowiek pomnożony przez człowieka Czy nic plus nic równa się człowiek Swój do swego po swoje In this episode I'm gonna die I'm gonna die I'm gonna die Jaśniejsze niż tysiąc słońc Jaśniejsze niż tysiąc słońc Nasze piosenki są o niczym Ja tu pracuję i śmieję się do łez Może i żyję a jakbym był umarły Ja nie kocham nikogo, robię co chcę Obyś był zimny lub gorący Moje największe rozczarowanie Znowu ktoś puka do moich drzwi To jest spotkanie na samym dnie Welcome welcome welcome Człowiek spotęgowany przez człowieka Człowiek pomnożony przez człowieka Czy nic plus nic równa się człowiek Swój do swego po swoje A ja się tego bardzo boję
Submitted by SerpentEve — Nov 12, 2025
Zakochałem, zakochałem się za późno Ostatni pociąg, pociąg w siną dal Okolica trzęsie się od plotek Dziki człowiek wyrwany z paszczy lwa Moja dziewczyna nie lubi tego miasta Kto resztę życia spędzi obok mnie? Ameryka, Europa i utopia Fałszywy prorok, absolutnie nie Zakochani, zakochani teraz Nowa strategia, tylko ja i ty Wredne najduchy, nowa koncepcja sztuki Ukryta miłość, tylko ja i ty Ukryta miłość, ukryta miłość Ukryta miłość, ukryta miłość Ukryta miłość, ukryta miłość Je, je, je...
Submitted by Cyberwaste — Nov 12, 2025
W końcu zawsze o to szło, by kochać i być kochanym Czarny sweter lub golf, kobieta zawiedziona Muzeum egzystencji, bo przecież, bo przecież nie życia To tylko sen nocy letniej, którego nie warto już śnić Nie warto, nie warto... Od pracy nad sobą już wyszły mi zęby i włosy Modlitwy umarłe czekają, by podniósł je ktoś Czy to ja jestem tak nisko, a ty, a ty tak wysoko To tylko sen nocy letniej, którego nie warto już śnić Nie warto, nie warto... Światło świeci w ciemności i jest tam, gdzie zawsze Tylko dobrze nadstaw ucha, a usłyszysz, usłyszysz ten wiatr Jedno ubogie słowo, to jedno słowo pocieszenia Słowo na sen nocy letniej, którego nie warto już śnić Nie warto, nie warto...
Submitted by MetalElf — Nov 12, 2025
To nie jest tam Tego nie można wziąć Czekam na ciebie Razem odejdziemy stąd Dawno zapomniany wdzięk Egipska muzyka Ta pani przy harfie Czarny sygnalista Wieczorne ogniska Jesień średniowiecza Stracony weekend Historia szaleństwa Podobno maszerują armie Goga i Magoga Smutny czarny żagiel Czarna łódź podwodna Kocham cię, kocham cię Śmierć w Wenecji, miłość w Warszawie Kocham cię, kocham cię Śmieć w Wenecji, miłość, zmartwychwstanie Wiejskie cmentarze Sen przedawniony Cichy przylądek Perła w koronie Już tego nie można wziąć Już nie ma co marzyć Już czekam od dawna W szarej przystani Kocham cię, kocham cię Śmierć w Wenecji, miłość w Warszawie Kocham cię, kocham cię Śmierć w Wenecji, miłość, zmartwychwstanie Zmartwychwstanie, zmartwychwstanie...
Submitted by Cyberwaste — Nov 12, 2025
← Go back to Armia