Samozatracenie
O cicha, mglista, o smutna jesieni!<br/> Już w duszę czar twój dziwny, senny spływa,<br/> przychodzą chmary zapomnianych cieni,<br/> tęsknota wiedzie je smutna i tkliwa,<br/> ileż miłości, och, ileż kochania<br/> umarła przeszłość z naszych serc pochłania,<br/> z naszych serc biednych, z naszych serc bezdeni...<br/> <br/> Zamykam oczy... Blade ciche cienie<br/> suną się w liści posępnym szeleście -<br/> jak obłok światło: niesie je wspomnienie...<br/> O dni umarłe! o dni! gdzież jesteście?...<br/> co pozostało po was?... Ach! daleko,<br/> daleko kędyś toczycie się rzeką<br/> szarą i mętną w głąb puszcz i w milczenie...
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Alone I stare at the vacant wall<br/> Awaiting the torture but I will not fall<br/> Sickness inside tears that's left in my brain<br/> Nowhere to run in the light of day<br/> <br/> I will not bow<br/> For you're not my maker<br/> I will not kneel<br/> You're the death maker<br/> <br/> Won't you come inside<br/> Taste my hate and vile side<br/> Won't you strip off your clothes<br/> And give your life up to my crown<br/> <br/> Black smoke erupting fills the skies<br/> The candles' flame starts to rise<br/> My life is no longer mine<br/> It's enslaved in someones mind<br/> <br/> Bow... for you're not my maker<br/> Kneel... you're the death maker
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
Nie mam dosyć odwagi, aby przed złem życia<br/> w śmierci szukać zbawienia<br/> i wiecznego ukrycia,<br/> ani wiem, czy śmierć kresem ludzkiego istnienia<br/> jest wieczystym?... Ani wiem, czy zło w tej zaziemnej<br/> bezwiednie przeczuwanej przestrzeni tajemnej<br/> nie władnie? Lecz strudzony walką bezowocną<br/> z siłą losu przemocną,<br/> ciebie wołam, śnie cichy... O! gdybyś przez wieki<br/> nie schodził z mej powieki...<br/> Śnie! Ileż razy westchnę do ciebie, gdy jasna<br/> okrutna prawda mózg mój i serce rozdziera...<br/> Jeszcze godzina jedna, dwie - - a potem zasnę<br/> i cichość mnie śmiertelna<br/> kołysze na swym łonie... Duch we mnie umiera,<br/> i jestem, jak trup żywy, bez czucia, bez myśli,<br/> więc złemu niedostępny... Ty mi słodycz zeszłej,<br/> śnie - - chcę choć wizji szczęścia. O! gdybyś przez wieki<br/> nie schodził z mej powieki...<br/> <br/> A choćbym dziś zasnąwszy, zamiast spodziewanej<br/> ulgi, miał śpiący stać się łupem widm cierpienia<br/> lub choćby się jątrzyły w nocy owe rany,<br/> zdobyte w walce dziennej,<br/> których ja zapomnienia<br/> szukam w martwości sennej:<br/> jeszcze do cię zawołam, śnie, obyś przez wieki<br/> nie schodził z mej powieki...
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026
(<em>Instrumental</em>)<br/>
Submitted by Nargaroth — Jun 18, 2026