Arystokracja Ducha
My, dumni, pogańscy Słowianie Zawsze walczyliśmy do końca Albowiem woleliśmy śmierć Od niewoli niesionej przez krzyż Nie znaliśmy litości Broczyliśmy we krwi chrześcijan Nasze miecze były nienasycone Nasze dusze niezaspokojone Bogowie łaknęli chrześcijańskiej krwi A myśmy ją im dawali
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
W noc jak kir czarną, pustą i zimną Jak otchłań kosmosu nieodgadnioną W białym jak śnieg blasku nocnego słońca Które bramą mej duszy jest W krainie, gdzie miriady drzew Niczym odwieczni strażnicy Na wieki w milczeniu trwają Z ziemi, która rodzi, karmi i pożera od wieków Z ognia mocy, która śmierć i zniszczenie daje Z wody, co dawczynią życia jest wszelkiego Z powietrza niewidzialnego W każdym skrawku świata obecnego Z odwiecznych bogów woli i mocy Odradzam się Lucicowe dziecię, co szuka schronienia w otchłani nocy Nieśmiertelny zew, wyklęty zew Niepojęta dla śmiertelnika rzecz Od wieków naznaczone wilczym znamieniem plemię Łaknie nocy i ukoić żądze księżyca lśnieniem Leśni strażnicy patrzyli i milczeli, oni wiedzieli Peruna szarobure dzieci gnają co tchu Wyjąc na wzgórzu wyznawcom jahwe śmierć i pogardę Niechybnie wróżą tu Krzyż tu nigdy nie stanie Szczerzymy kły, w nas jest wilczej duszy znamię
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
Nieokiełznany zew Prastary duch, śmierci druh Tajemna moc, nienawiść i gniew Bitwy zgiełk, żelaza szczęk Przelana krew, śmierci śpiew Wojownicza furia, odwieczna bitwa - bez końca Z pola bitwy dziki krzyk Barbarzyńskich bestii ryk Bez litości, bez przebaczenia Stworzeni by siać śmierć Zrodzeni by Gromowładnego Młotem na ziemi być To wilcza sfora, która upuszcza wrogu krew To armia, która pod płaszczem nocy morduje i pali To armia, którą chęć walki prowadzi - jedyny cel to w imię Bogów zwycięstwo! Mistyczny żywioł wojny króluje tu Synowie Peruna o sercach zimnych jak ich stal Stworzeni by nieść śmierć Wojna-matka wychowała ich! W ich sercach tylko nienawiść i rozpalony słońca znak Bo to wojna-matka wychowała ich!
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
Zamarłem w bezruchu Wsłuchany w tętno swego pulsu Usłyszałem bicie młota Gromowładnego Które nadawało rytm mojemu sercu Orlopióry wicher zmącił głuszę Nocna czerń zgęstniała bardziej Jakby strzegąc swych arkanów nieprzystępnych Zasnąłem w myślach Muszę stawić opór swoim ułomnościom Pokonać strach, sprostać śmierci Aby żadna nie spłoszyła mnie trwoga Dominując będę panem losu mego wroga Brnę w swych myślach Przed oczami wciąż mam obraz pojednania Rytualnej pieśni i ofiary danej bogu wojny Teraz stoję wpatrując się w szarość blasku Wyczuwając narastające napięcie w ciszy Zaciskam pięść, dając znak Podnoszę broń, wnet rozlega się bojowy ryk Pod sztandarem Gromowładnego Podążamy ku zwycięstwu
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
Instrumental
Submitted by Iron_Wraith — Jun 06, 2026
O nocy, matko niezgłębionej czerni Otchłanią nicości ziejącej Otuliłaś swym całunem ziemski padół Zaklnęłaś wichry w swym łonie Triumfalnie budząc trwogę Zrodziłaś mnie, swe dziecię - tułacza mroku Przeklinam z Tobą każdy dzień W którym wszystko Ci wrogie Kiedy przybywasz - zaklinasz i pożerasz to w sobie Twojej wieczności wrota otworzę Podążając za Srebrnym Okiem Które wskaże mi drogę I stanę się wszystkim i niczym Przejdę przez otchłań chaosu Uwolnię gniew woli kosmosu Tu toczy się odwieczna bitwa bez końca Wiem, że nie umrę, bo tak naprawdę nigdy nie żyłem Szept cienia, głosy z przeszłości otchłani dobiegają mnie Stoję na brzegu zimnego morza nienawiści Czując jak pochłania mniе Krzyczę w agonii, bo wiem, że muszę się świtu strzec
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
Moja wiara jest mądrością Wśród gwiazd spisaną Której ty nie zdołasz nigdy pojąć Moja wiara jest pradawnym porządkiem Którego nigdy nie będziesz w stanie zburzyć Twoje daremne dogmaty nie mogą się mierzyć Z odwiecznymi prawami natury Przeklnij mnie! Ja nie będę nigdy tym czym jesteś ty Chcę być jadem, który wolno będzie sączył się W twych żyłach "Jestem, jestem i płaczę Biję skrzydłami jak ptak ten ranny Jak ptak ten nocny Któremu okiem kazano skrwawionym Patrzeć w blask słońca A u mych stóp samotny kopią mi grób..." Pomnij wędrowcze ten świat Który okrył się mgłą My dzisiaj jak miot wilczych szczeniąt Oderwanych od matki łkamy A winniśmy być jak ryczący lew Pełen chwały i wzniosłości Wznoszę mój hymn ku gwiazdom I krwawą zemsty pochodnię Aby pamięć o pradawnych bogach Nigdy nie wygasła
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
Myśmy sa dziedzice Tych pradawnych światów pogańskie ognie Pełne chwały i splendoru będą nasze przyszłe dni Uwolnimy Ziemie Matke spod brzemienia obcych mroków Natchnieni w żywiołach nocy Wydobędziemy spośród zaćmień gwiazd Blask pełen chwały dla swych dróg Niosąc oredzie wieczności Będziemy oddawać się boskiemu dziełu Klnę się na moc żywiołów Klnę się na wiarę ojców Sacrum pogańskiego zawsze strzec Prastarych madrości w gwiazdach skrytych Zawsze strzec
Submitted by Iron_Wraith — Jun 03, 2026
Instrumental
Submitted by Iron_Wraith — Jun 06, 2026