Honor
Album • 2000
Przyszliśmy z gór okrytych przez lód Z lasów i bagien owianych legend mgłą Wieczne słońce dawało nam moc W zmaganiach z naturą wspierało nasz krok Nie było tu nic gdy nastał nasz czas Szalały żywioły a plony niszczył wiatr Potem i krwią znaczyliśmy ląd By wznosić mocarstwa i mieczem leczyć zło Ogień dawnej wiary czeka w nas Aby Białym Bogom zwrócić tron Antychrysta sztandar w niebo wznieść Podłe plemię krzyża strącić w mrok W starciu z nieznanym złożyliście broń By bogom Judei poświęcić swój dom Walka i prawda nie służą za cel Bo wiedza i duma zmieniły się w grzech Wszystkie pojęcia straciły swój sens Gdy czarne jest białe a dobro jest złem Nie będzie tu nic gdy minie nasz czas Gdy runą potęgi zatrute przez jad Zbliża się dzień gdy uderzy nasz młot Niosąc swój blask jak pochodnia przez noc Czekamy wciąż na bitewny ten zgiełk Młot mówi nam co jest dobrem co złem
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 24, 2025
Martwym spojrzeniem oglądasz ten świat Wielbiąc tradycje oparte na łzach Biblie fałszywe, groźniejsze od krat Naiwne jak wszystko co znasz Jaką kulturą odmierzasz swój czas Gdy światłem nazwałeś ciemnotę i strach Jakim sposobem ukryłeś do dziś Przeszłość religii skąpanej we krwi Gniew, który rodzi się w nas Gniew nieugięty przed niczym Gniew ludzi wolnych od kłamstw Gniew zjednoczony by niszczyć Gniew cios miażdżący na proch Gniew bezlitosny i dziki Gniew ludzi wolnych od kłamstw Gniew nieugięty przed niczym W mrokach tajemnic obłudnych jak ty W zawiści tych krain odległych i złych Wolność wyboru oddałeś za krzyż Ludziom zbyt słabym by naprzód wciąż iść Budując przez wieki podstępny swój plan Cierpienie przyjąłeś za cnotę bez wad Na gruzach wielkości imperiów sprzed lat Jakim spojrzeniem oglądasz ten świat?
Submitted by Warbringer — Apr 24, 2025
Ten człowiek, który obiecał Ci raj Nazwał się bogiem skazanym na krzyż W księgach spisanych przez kłamców jak on Sprzecznych z naturą ludzkości a Ty Za prawdę i świętość uznałeś ten fałsz W labirynt domysłów wpuszczony jak kret Ciągłym rozterkom poddany co dnia Musisz rozstrzygać gdzie cnota, gdzie grzech? Jak długo będziesz po stronie tej stał? Jak długo będziesz w obronę brał krzyż? Jak długo będziesz nawracał do zła? Jak długo możesz oszustwem tym żyć? Wielu jest ślepych tak samo jak Ty Odpornych na prawdę rażącą jak świt Wielu zbrodniarzy gotowych już dziś Z jego imieniem na ustach się bić Jak przed wiekami przewagę tą mieć Pod płaszczem kościoła bezkarnym i złym W lochach klasztornych katować na śmierć W habit przebranym nie płacić za nic Wiara dla której straciłeś swą twarz Dawno powinna uznaną już być Systemem zbrodniczym wyzysku i łgarstw Tuczonym na biedzie jak świnia na rzez Za prawdę i świętość uznałeś ten fałsz W labirynt domysłów wpuszczony jak kret Ciągłym rozterkom poddany co dnia Musisz rozstrzygać gdzie cnota, gdzie grzech!
Submitted by NecroGod — Apr 24, 2025
Czym stałeś się w kajdanach religii Niszczącej więź z pradawnym mitem Mówiącej jak pokochać swych wrogów Pokochać strach, nie walczyć z niczym Od prawdy wciąż daleki Kaznodziejom złożyłeś hołd Największej hańbie na Twojej ziemi Sprzedałeś los Gdy przyjdzie kres I nic do stracenia nie będzie już Na polach bitew, w imionach drzew W kurhanach przez które wzywała krew Nie znajdziesz życia
Submitted by SerpentEve — Apr 24, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
No lyrics have been submitted for this track yet.
No lyrics have been submitted for this track yet.
← Go back to Honor