Nocny Kochanek
Album • 2015
Witajcie w zasadniczej szkole zawodowej karate! Może nie oferujemy tu średniego wykształcenia, ale po ukończeniu edukacji w naszej placówce przynajmniej będziecie mieć fach w ręce... i w nodze. Nigdy nie był ze mnie Jean Claude Van Damme, ani też Bruce Lee, ale Łukasz Kruczek też słabo skakał, a teraz kadrę szkoli. Może i do budyneczku tu i ówdzie przyczepić się można za to na każdej lejbie w kimono uderzyć można Prawą ręką zadaj ból, lewą ręką zadaj śmierć, chyba, że jesteś mańkutem, to zadaj odwrotnie. Prawą ręką zadaj ból, lewą ręką zadaj śmierć, chyba, że jesteś mańkutem, to zadaj odwrotnie. Jeden cios, tak by złamał się nos, w ryj z kopa albo lepiej w jądra, słychać wrzask - było założyć kask Wściekły Wąż jak Steven Seagal Na matmie liczymy wybite zęby i ilość ciosów, które doszły, na bioli uczą po co unikać kopów w okolice moszny, warsztaty karate i rela do wyboru są tu nieobowiązkowe a na polaku, jak na polaku, nie robimy nic Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek, na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek? Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek, na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek? Jeden cios, tak by złamał się nos w ryj z kopa albo lepiej w jądra słychać wrzask - było założyć kask Wściekły Wąż jak Steven Seagal Jeden cios, tak by złamał się nos w ryj z kopa albo lepiej w jądra słychać wrzask - było założyć kask Wściekły Wąż jak Steven Seagal Jeden cios, tak by złamał się nos w ryj z kopa albo lepiej w jądra słychać wrzask - było założyć kask Wściekły Wąż jak Steven Seagal
Submitted by Infernal Flame — Apr 26, 2025
Baba by się przydała Kiedy zapada zmrok Samotność się we znaki dała Zatarty mocno krok Mam na palcach odciski Skórę zdartą do krwi Czekam tu dosyć śliski Chyba nie odmówisz mi? Daj mi choć ten jeden raz! Nie marudź! Wyciągnąłem ją z baru Odpaliłem skuter Miała słodki posmak browaru Złapała w ręce ster Zabrałem ją do mnie Nie powiedziała "nie" I rozłożyła się wygodnie Tak blisko byłem już Tort prawie kroił nóż Gdy nagle poplamiłem spodnie Daj mi choć ten jeden raz! Nie marudź!
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 26, 2025
Na skraju lasu w dziczy żyłem Z brzozy wykułem mój miecz Pomstę w moim sercu wyryłem Na Andrzeju co porwał Cię Ciało swe średnio wyrzeźbiłem Możesz nazywać mnie tru Mięśnie olejem nabłyszczyłem Świecą się jak jajca psu Wielki wojownik -- ogień i stal Wielki wojownik -- płomień i żar Wielki wojownik -- stoi we krwi Wojownik -- zabija smoki jak zły Elfy i trole mnie prowadzą Nigdy nie cofam się wstecz Dziewice ciało me muskają Gdy z pochwy wyciągam miecz Kiedyś z Andrzejem już walczyłem Siły dodawał mi las Gdy w walce ucho swe straciłem Potem odrosły mi dwa Wielki wojownik -- ogień i stal Wielki wojownik -- płomień i żar Wielki wojownik -- stoi we krwi Wojownik -- zabija smoki jak zły Wielki wojownik -- ogień i stal Wielki wojownik -- płomień i żar Wielki wojownik -- stoi we krwi Wojownik -- zabija smoki jak zły
Submitted by SerpentEve — Apr 26, 2025
Andżeju! Jak ci na imię? Gdy porwałeś ją I odeszłeś stąd Zostało jedno pytanie Schowam swoją stal I nabrzmiały pal Gdy tylko odpowiedź dostanę Andżeju, jak ci na imię? Andżeju, ło o o Tylko raz Powiedz choć jednemu z nas Brak mi tchu Pośród lasu gdzieś na mchu, yeah Minął chyba rok Od świtu po zmrok Klejnoty nie świecą się w zbroi Znów pytają mnie Wzrasta napięcie Wojownik na baczność już stoi Andżeju, jak ci na imię? Andżeju, ło o o Tylko raz Powiedz choć jednemu z nas Brak mi tchu Pośród lasu gdzieś na mchu, yeah Jak jest Ci na imię? Jak na imię masz? Jak jesień po zimie Odpowiedź mi dasz Tylko raz Powiedz choć jednemu z nas Brak mi tchu Pośród lasu gdzieś na mchu, yeah.
Submitted by Corpse Defiler — Nov 11, 2025
Było nam jak we śnie Miało być na zawsze Byłaś dość piękna Znałem brzydsze Kiedy mrok przykrył dzień I chciałem z bliska poznać Cię Wtedy to zdarzyło się Może z jeden raz na trzy Zakochuje się ktoś tak jak my I jeszcze nikt nie zranił mnie jak Ty Tyle wspomnień tyle chwil Gardło w sercu staje mi Stuknęły by nam dzisiaj 4 dni Cały świat złożyłem Ci u stóp I nie miałem w głowie innych dup Odstawiłem wódę na jeden dzień Bo tak pragnąłem Cię Gdy dobrałem się do Twoich ud Byłem gruby, nagle jakbym schudł Teraz nawet chłopy już golą się A baby widać nie Chciałbym zapomnieć już Lecz oczy ciągle widzą busz Gęsty kurz przykrywa róż Znowu nocą budzę się Kiedy w snach dotykam Cię Zaplątałem się nie mogę wyrwać się Cały świat złożyłem Ci u stóp I nie miałem w głowie innych dup Odstawiłem wódę na jeden dzień Bo tak pragnąłem Cię Gdy dobrałem się do Twoich ud Byłem gruby, nagle jakbym schudł Teraz nawet chłopy już golą się A baby widać nie Przecież smak Twoich ud Miał być słodki jak miód I ukoić mój głód o bejbe Już pukałem do wrót Już stanąłem na próg Włosy tam nie są good "Andrzej ja dzwonie dzisiaj piąty raz! Naprawdę już mi się... Już mnie strasznie wpienia to dzwonienie cały czas, a Ty nie odbierasz! Co się dzieje?! AAAAAAAAAAAndrzej! Ale mnie denerwujesz wiesz" Cały świat złożyłem Ci u stóp I nie miałem w głowie innych dup Odstawiłem wódę na jeden dzień Bo tak pragnąłem Cię Gdy dobrałem się do Twoich ud Byłem gruby, nagle jakbym schudł Teraz nawet chłopy już golą się A baby widać nie Smak Twoich ud Słodki jak miód Ukoić miał głód Pukałem do wrót Stanąłem na próg Włosy tam nie są good
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 26, 2025
We włosach czuję, jak wieje wiatr A słońce mocno świeci Zakładam skórę, zaciskam pas To plaża morska Szczecin Jajka gotują się, pot zdobi ciało me Gdy widzę tuż koło mnie Pośladki jędrne tak, że się uśmiecha ptak W pośpiechu ściągam spodnie Oooo! Gdy nadchodzi lato Oooo! Świecę gołą klatą Oooo! Założyłem glany Oooo! Hewi metal pany! Podchodzę bliżej, wyciągam dłoń I walę z całej siły Dziewczyny krzyk, poznaję w mig Pośladki się skurczyły Odwraca do mnie się, nie mogę trzymać łez Polewam główkę wodą Nie może pomóc nikt, gdy włażą w moje sny Andżeja wąsy z brodą Oooo! Gdy nadchodzi lato Oooo! Świecę gołą klatą Oooo! Założyłem glany Oooo! Hewi metal pany!
Submitted by NecroGod — Apr 26, 2025
Skuter w dieslu bez przeglądu, silnik 1.3 Pod kurek zalany olejem rzepakowym. Za sterami na siodełku bez litery A W prawo jazdy wbitej i wypity. Nie muszę chyba dodawać, że nie ma ubezpieczenia, ale to oczywiste i nie mówię tu o AC. Światło stopu ciągle świeci się, a linkę gazu zębami szarpie, bo w chuj mu się spieszy. Z piramidy król podbił galaktykę Kurwix, rdestem obsiał cały świat. Jedyna nadzieja na Khutasie jest, nawet nie wiadomo czy minerał tam jest. Dalej dalej po minerał fiutta, to przygody czas (to przygody czas). Dalej dalej. Minerał fiutta, uratuje nas.
Submitted by Warbringer — Apr 26, 2025
[Spoken in reverse] A po co tutaj zaglądasz? Jakiegoś diabła pewnie szukasz. Ha Ha Ha Ha Ha Ha Ha Spotkali się, odbębnić czarną mszę. Był także on, pogromca wszelkich błon! Muahahaha, To był diabeł z piekła! /x2 Szesnaście lat, już łby gołębiom jadł. Z lumpeksu czarny płaszcz, zroszona wąsem twarz. Muahahaha, To był diabeł z piekła! /x2 Jeszcze jeden wina łyk, by się zrobić tak na styk. Nie masz wina, to pij krew, razem z diabłem pośród drzew. Rano powie żebyś spał, wszystko inne w dupie miał. To był diabeł z piekła. Z kolegami z klasy czarna msza w lesie na Wajach. Krzyczeliśmy porobieni „szatan zeżre twoje jaja!”. Z piórników na ściółce ułożony już pentagram. Czy nam Diabeł z Piekła najprawdziwszy heavy metal zagra? Twarze w białych makijażach miały straszyć jak w koszmarach, wyglądają raczej niczym o poranku twoja stara. Czarna msza kiepsko mi idzie, chyba nie jestem w tym dobry. Może zacznę zbierać znaczki, rzucę swe szatańskie hobby. Muahahaha, To był diabeł z piekła! /x2 Jeszcze jeden wina łyk, by się zrobić tak na styk. Nie masz wina to pij krew, razem z diabłem pośród drzew. Rano powie żebyś spał, wszystko inne w dupie miał. To był diabeł z piekła. Jeszcze jeden wina łyk, by się zrobić tak na styk. Nie masz wina to pij krew, razem z diabłem pośród drzew. Rano powie żebyś spał, wszystko inne w dupie miał. To był diabeł z piekła. Muahahaha, To był diabeł z piekła! /x2
Submitted by Nargaroth — Apr 26, 2025
Cały tydzień czekałem, Prawie nie piłem nic, Hajsiwo odkładałem, Panie premier, jak mam żyć? Dziś od rana w robocie, Długo będę tu tkwił, Czas mija w czoła pocie, Lecz wieczorem będę pił, Nic nie robię, siedzę i obijam się, Szef to widzi znowu głośno mordę drze, Lecz zaraz nara i mnie nie ma, do widzenia, Jeszcze tylko godzina, Jakoś przetrzymam ją, Lecieć zaczyna ślina, Wóda niedaleko stąd, Wybiła piąta, nie zatrzymasz mnie, Właśnie piątunio rozpoczyna się, Do poniedziałku nie będzie tu mnie, Właśnie piątunio rozpoczyna się, oł je! Pod robotą czekają, Gęba cieszy się mi, W reklamówkach już mają, Browar, wódę i whisky, Zaczynamy na chacie, Całe chlanie na stół, Janusz posrał się w gacie, Andżej rzyga zgięty w pół, 5:30 to dobry czas, Napijmy się wszyscy jeszcze raz. Wybiła piąta, nie zatrzymasz mnie...
Submitted by Dahmers Fridge — Apr 26, 2025
Browar i potłuczone szkło Diabeł i piekło samo zło Wciągnięta płyta jeszcze gra Sabbath, Maiden, Metallica Do domu zaraz trzeba iść W butelkach nie zostało nic Gdzie jest wóda?! Gdzie jest wóda?! Skończył się czas By walić w gaz Chyba, że ktoś Dokupi coś W mych oczach łzy, piekielna złość Z butelek resztki zlał już ktoś Nagle muzykę tłumi jęk Komuś impreza zwraca się Ostatni numer kończy się Niech ktoś przyniesie wódę mnie Gdzie jest wóda?! Skończył się czas...
Submitted by BloodShrine — Apr 26, 2025
← Go back to Nocny Kochanek