Quo Vadis
Album • 1999
To nie jest moja krew, ale boli mnie, że leje się Na murach krew Chodnikach krew Na kijach krew Na nożach krew Bryzgająca krew Na twarzach krew Ubraniach krew Na rękach krew Na butach krew Bryzgająca krew To nie są żarty wiesz Wiec lepiej obudź się Już jutro Twoja krew Może polać się Na wiecach krew Stadionach krew Ulicach krew W szkołach krew Bryzgająca krew Złe miejsce i Niedobry czas Wystarcza by Z twoich ran Popłynęła krew
Submitted by Morgoth — Apr 25, 2025
Początek drogi To dzień narodzin I od tej chwili Powoli starzejemy się Dla jednych kwiaty Innym piach w oczy Lecz wszystkich równo Na końcu drogi czeka krzyż Jedna droga jest Ona w jedna stronę jest Jeden bilet masz Tylko w jedna stronę Nie rozmawiamy Zaganiani Tylko swoimi sprawami Przejmujemy się Pochłonięci Swoimi myślami Tylko łokciami Wzajemnie roztrącamy się A to co zostaje po nas Można w małej urnie zmieścić Żyjemy dopóki pamięć o nas Pozostaje w sercach nam bliskich A o to chodzi By w trakcie drogi Się zastanowić Czy nie zbaczamy z niej Czy bilans twarzy Napotykanych Na naszej drodze To twarze wrogów Czy przyjaciół są
Submitted by Cyberwaste — Apr 25, 2025
Masz czasem dzień Że nie układa się Wszyscy których znasz Odwrócili się To czas, już czas Zrób coś na co nie każdego stać Czujesz się Samotny niczym pies Nikt nie poda Ci Pomocnej dłoni więc Nie okłamuj się, nie okłamuj Stoisz na Najwyższym moście Spoglądasz w dół Odwagę zbierasz Czas już czas Skacz na linie skacz Ramiona idą w bok Jak ptak lecisz w dół Nagle czujesz że Unosisz w górę się Nie okłamuj się, nie okłamuj Pokonałeś strach Na nowo wiesz Urodziłeś się Teraz każdy dzień Bezcenny jest
Submitted by Celtic Frost — Apr 25, 2025
I jak możliwe jest By za ślepcem naród szedł Na rozkaz zginał kark Umierał gdy każe Pan I niech nie mówi nikt Nie będzie ośmielony Gdy zasypia rozum w nas Budzą się demony Jak wielka sile ma strach By naród trzymać za twarz Naród bezwolny jest Bezkształtna masa jest Kto w Boga bawi się Kształtuje go jak chce
Submitted by Grave666 — Apr 25, 2025
Teraz nie pora szukać wymówek Fakt, że skończyło się Dziś przyszedł drugi, bogatszy I lepszy ode mnie I wraz z tobą skradł szczęście me Jedną mam prośbę, może ostatnią Pierwszą od wielu lat Daj mi tę jedną niedzielę Ostatnią niedzielę A potem niech wali się świat To ostatnia niedziela Dzisiaj się rozstaniemy Dzisiaj się rozejdziemy Na wieczny czas To ostatnia niedziela Więc nie żałuj jej dla mnie Spojrzyj czule dziś na mnie Ostatni raz Będziesz jeszcze dość tych niedziel miała A, co ze mną będzie któż to wie? To ostatnia niedziela Moje sny wymarzone Szczęście tak upragnione Skończyło się
Submitted by NecroGod — Nov 15, 2025
Co wieczór Gdy dogasa dzień Bardzo niepewnie Czuje się Na samą myśl Że muszę spać Ogarnia mnie Dziwny strach Mam bardzo Nieprzyjemny sen Od kilku lat co noc go śnię W moim śnie Tunel nie kończy się Po schodach wspinam się Otchłań pochłania mnie Moje serce do żył mi pompuje Nie krew, ale czarny tusz Lecz z krzykiem Już nie budzę się Niepokój mój Oddala się To był wiem ostatni raz teraz już Nie muszę spać
Submitted by Lake of Tears — Apr 25, 2025
No lyrics have been submitted for this track yet.
Pieniądz króluje Działaniem ludzi steruje Za niego się je, ubiera, Żyje, pracuje Pieniądz króluje Działaniem ludzi kieruje W jego imię się kradnie, gwałci, Zabija, morduje To broń choć nie jest bronią Zabija szybko, tak bardzo szybko Pieniądz króluje Zawiść buduje Kto w niego uwierzy W jego niewoli żyje Pieniądz króluje Działaniem ludzi steruje Bo każdy w sercu na dnie Ponad wszystko go pragnie
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 25, 2025
Złodziej, dziwka i polityk Dziś najwięcej szmalu ma Jan Kowalski nie ma szmalu Ale w Totolotka gra Więc w środę Więc w sobotę Wierzy - może to już dziś Złodziej, dziwka i polityk Co zapragnie zaraz ma Jan pracuje i nic nie ma Ale w Totolotka gra Więc w środę Więc w sobotę Wierzy - może to już dziś To pech! To pech! I szlak to trafi niech Znów nie! Znów nie! Fortuna mija mnie A kto umarł ten nie żyje Bodzio Linda w filmie rzekł Jan nie umarł i nie żyje Ale z gry nie rezygnuje Więc w środę Więc w sobotę Wierzy może to już dziś Milion Janów przed ekranem Złudne nadzieje znowu ma Żaden sobie sprawy nie zdaje To jest gra kontrolowana Więc w środę Więc w sobotę Wierzcie może to już dziś
Submitted by Corpse Grinder — Apr 25, 2025
Load up on guns, bring your friends It's fun to lose and to pretend She's over-bored and self-assured Oh no, I know a dirty word Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello With the lights out, it's less dangerous Here we are now, entertain us I feel stupid and contagious Here we are now, entertain us A mulatto, an albino, a mosquito, my libido Yeah, hey I'm worse at what I do best And for this gift I feel blessed Our little group has always been And always will until the end Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello With the lights out, it's less dangerous Here we are now, entertain us I feel stupid and contagious Here we are now, entertain us A mulatto, an albino, a mosquito, my libido Yeah, hey And I forget just why I taste Oh yeah, I guess it makes me smile I found it hard, it's hard to find Oh well, whatever, never mind Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello, how low Hello, hello, hello With the lights out, it's less dangerous Here we are now, entertain us I feel stupid and contagious Here we are now, entertain us A mulatto, an albino, a mosquito, my libido A denial, a denial, a denial, a denial, a denial A denial, a denial, a denial, a denial
Submitted by NecroGod — Nov 15, 2025
ON stworzył to I na tym dzieło zakończył ON wprawił w ruch Koła machiny dziejów Wojny, susze, głód Cierpienie i choroby Jak ślepcy po omacku Szukamy drogi Ikar uwierzył, że Trzyma go boska dłoń Kto odpowie mi: Czy Ikar to my? Ikarowi zabrał skrzydła I runął jak głaz ON stworzył to I na tym dzieło zakończył ON początek dał Zamknął oczy i zasnął Ikar uwierzył, że Może latać jak ptak Kto odpowie mi: Czy Ikar to my? Ikarowi podciął skrzydła I runął jak głaz
Submitted by Grave666 — Apr 25, 2025
Jak być dobrym Jak spokojnym Jak cierpliwym Jak szczęśliwym Jak się ustrzec przed działaniem Krwawej fikcji na ekranie Nie może dobrze być Na szklanej tafli Pełno krwi Telewizja na śniadanie Oferuje zabijanie Gwałt i przemoc na ekranie Wdraża w życie zabijanie Na żywo z piekła trwa relacja Nienawiści rozpaczy karma PROMOCJA GWAŁTU POPRAWIA WSKAŹNIK OGLĄDALNOŚCI I ŚMIERTELNOŚCI
Submitted by johnmansley — Apr 25, 2025
Nie widzę Cię Lecz czuję Cię Każda moja myśl i każdy nerw Nie widzę Cię Lecz tęsknię już Każda moja myśl i każdy nerw Przestrzeń między nami Spala się I nikt nie dowie nigdy się... Atrament snu Unosi Cię Sączy wolno się w usta Twe Przygotuj się Już ciemno jest Spotykamy się Tylko we śnie Sen naszym sprzymierzeńcem jest I nikt nie dowie nigdy się... Noc zapadła i drwi Noc zapadła i tuli nas Ochroną naszą jest, choć kiedyś skończy się I nikt nie dowie o nas się Noc zapadła i tuli nas Noc choć kiedyś musi skończyć się Dzień dopali się i znów zapadnie noc I nikt nie dowie o nas się
Submitted by Infernal Flame — Apr 25, 2025
← Go back to Quo Vadis