W szaleństwie
No lyrics have been submitted for this track yet.
Z brzaskiem dnia Wypowiem wojnę światłu Jak zimny wiatr Świat otulę trwogą Na drzewach zagram Hymny dla śmierci Jak młot uderzę Rozbiję i zdepczę A co zostanie Brzydoty otulę Wieńcem! Ja duchem burzy jawię się Bogu Falami ognia Pieszczę ciała męty Ja zimnym deszczem Lodem i skałą Katem nad ciałem I ciszą żałobną Ja rzeką rwącą Chłodną jak stal Kajdanem bólu Trwającym w wieczności Grobowcem smutku Cierpienia i ciszy Na czarnym niebie Gwiazdą wszechmocną! Powstanę falą ognia Z wiatrem nadejdę Nim zgasnę, nim zgasnę! Spełniając przeznaczenie Byt marny, król ognia Zapłaczę, upadnę I wzrokiem mglącym ujrzę kres Ludzkiej słabości
Submitted by Iron_Wraith — Jun 04, 2026
Wyrazy milkną Lecz połysk przelśniewa W trumnie z ołowiu Głos żałobny śpiewa Chyłkiem się wije Cień zamaskowany Idę rozpacznie do ostatniej ściany Dotknąłem gwoździa nisze się rozwarły Padłem na progu jak człowiek umarły Nieznana ręka podjęła mnie z prochu Widzę grób lampę konającą w lochu Na stopniach klękam sarkofagu Od blasków się źrenica mruży Jak dwa płomyki białej róży Świecą dwie ręce zapalone Jak czarna lecę błyskawica Nad przepaściami słychać me tętenty A za mną śpiewa borów chór I łkają dzwony zatopionych miast Krwawi się serce morza pośród gór Konają tęcze zdruzgotanych gwiazd Tytany! W ręku piorun siny Ten świat roztrącić - w głębiny! I zaszlochały łzy w głębinę Zamigotały skrzydła zmięte Aniołów grają chóry święte Ale me serce już pęknięte Już go tym rajem nie upoję Anioły lecą ze mną w bojе Precz! I wydarłem złote miеcze Od przepaści moich progu Wara wam! I wara Bogu
Submitted by Iron_Wraith — Jun 04, 2026
Zrodził mnie deszcz i burza Wychował wiatr Łamiący drzewa z jękiem Burzący ład Otulił piękną Mroźną falą I tak nagle Wypuścił na świat Wznosiłem się, ponad górskie szczyty Zaznałem piękna morskich fal Znalazłem sens ukryty w splocie ludzkich ciał W szaleństwie Odnalazłem spokój W sprzeczności Tożsamość mą W szaleństwie Zbudowałem swą świątynię W szaleństwie Zatraciłem się W szaleństwie Upadłem Krew i gorycz toczy się z otwartych ran Stracony czas powraca Głosy szepczą że już czas
Submitted by Iron_Wraith — Jun 04, 2026
Fantasmagorie Mary ciemne niby noc W krzywych odmętach Strugi myśli spowija mrok Tępa cisza rwie się w strzępy Wzbierają wiatry - głosów chór Zapadam się w toń bezkresną Pola rozmyte kompleksji mej Naprzeciw mnie stoją biesy W maskach radości, smutku, trwogi Z gnijących serc toczą ropę Sycząc widząc we mnie lustro swe Widzę lecz poznać nie mogę Jam to czy kolejny bies?! Spękane usta łgarstwa zdrojem Genezą jego serce me Koronę zakładam na głowę Wśród cieni wrzody tworzą się Desygnowany na dwór fałszu A w herbie dumnie mieni się Veritas super omnia Klęknij i złóż hołd! Veritas super omnia W sercach zrodzę trąd!
Submitted by Iron_Wraith — Jun 04, 2026
Czuje twój wzrok, niezmiennie puste oczy; Słyszę twój głos, mówi bym to skończył Zawsze o krok, pilnujesz w nocy I śledzisz w dzień - jak mam być zdrowy? Jak mam uwolnić się!? Mam dosyć ciebie, dosyć życia, dosyć głosów, cisza! Zabije Ciebie, siebie, zniknę a Ty ze mną wraz! Nie będziesz więcej częscią mego bólu, mego życia! Nie wygrasz ze mną, wygram ja i skończy się nasz czas! Byłeś mi bratem, byłeś katem, byłeś mym przekleństwem! Za każdą chwilę z tobą pocieknie krew wprost z mych żył I choć myślałem że nie poddam się i będę walczył To wiem że ja i ty to to jeden byt, jеden los zły! Przypomnij mi jak bardzo chciałbyś widzieć krew z mych tętnic! Przypomnij jak mówiłеś, że wystarczy jeden szept Przyjrzyj się dobrze, bo za chwilę zdechniesz ze mną wraz A teraz milcz, bo kurwa nadszedł już nasz końca czas!
Submitted by Iron_Wraith — Jun 04, 2026
Zimny stały ból Nieobecny zamglony wzrok Bezsilne wiotkie ciało Niewiele już pozostało Usta pękają z kolejnym grymasem Ból wita cię Nastał ostatni dzień Morfina ukoi twe kaźnie W majakach przyjdzie nam żegnać się Tak wiele planów i marzeń Kurtyna opada, akt pierwszy kończy się W napaści spazmów ciało rzuca się w wir tańca Nawałnicą skurczy serce wybija rytm Funeralnego tanga W chłodnych objęciach śmierci Dajesz prowadzić się po kres A gdy ostatni takt kończy cisza Wasze usta na wieczność stykają się Zjawy i ludzie wszystko jest tak rzeczywiste Próbujesz wstać i uciec Na marne łudzisz się Już tylko kilka sekund nim nadejdzie koniec Kurczysz swe mięśnie Życie opuszcza cię Zеgar, lekarz, zgon Kostnica, trumna, dół Karawan, pochód, płacz Ziemia, robaki, grób
Submitted by Iron_Wraith — Jun 04, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.