Rock'N'Roll
Jestem głodny jak dziki zwierz Nie znam strachu bo zjadam lęk Łakomie patrzę na cały świat Czuję jak głód pożera mnie Wielki głód, pożera mnie! Gdy czegoś chcę, muszę to mieć Muszę mięć! Wciąż nienasycony Gdy czegoś chcę, muszę to mięć Zjadam Ciebie, nie wymkniesz się Bo jak szaleniec wciąż pragnę Cię Żarłocznie chłonę Twój każdy gest Zamykam oczy i zjadam Cię Zjadam Cię! Zamykam oczy i zjadam Cię! Jestem głodny! Jestem głodny Ciebie! Wciąż nienasycony... I tak Cię zjem, nie wymkniesz się Zobaczysz co Ci zrobię, jak dorwę Cię Będziesz mdleć w ramionach mych Dam Ci rozkosz, a potem Cię... zjem! Wciąż nienasycony... Gdy zjem już wszystko, pożrę swoja śmierć!
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Jeżeli wierzysz, że racje masz Jeżeli drażni Cię cały ludzki fałsz Jeżeli nie chcesz zabrudzić rąk Naucz się bronić, przecież rację masz W tak wiele spraw zaplątałeś się Już nie wiesz co robić, by zachować twarz Nie licz na przyjaciół swych Rządzi nimi strach Nawet gdy zostaniesz sam Nie poddawaj się Nie poddawaj się, jeśli rację masz Nie poddawaj się, jeśli wierzysz w coś Do końca musisz walczyć By osiągnąć cel Do końca musisz walczyć I nie poddawać się! A kiedy strach osaczy cię Twardy bądź i dalej walcz Do utraty sił! Czasem przypadkiem ktoś może pomóc ci Choć będziesz już myślał, że nie pomoże nikt Jeszcze nie raz przegrasz I poznasz klęski smak Lеcz nigdy nie poddawaj się I do końca walcz! Nie poddawaj się! Jeśli rację masz Niе poddawaj się ! Jeśli wierzysz w coś Do końca musisz walczyć I osiągnąć cel Nie poddawaj się I do końca walcz!... Walcz! Nie poddawaj się!... Walcz ! Nie poddawaj się! Walcz ! Nie poddawaj się ! Walcz ! Nie poddawaj się ! Nie poddawaj się !
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Wzywam Cię, wzywam Do rozmowy szczerej Do rozmowy tak odważnej Że aż boli Są sprawy, o których nawet myśleć wstyd Nie bójmy się o nich mówić Zanim nienawiść spali nas I każdy swą zaciśnie pięść Popatrz! Wyciągam swoją dłoń Oto mój pojednania gest Może to ostatnia Z naszych wszystkich szans? Przyjmij moją wyciągniętą dłoń I nie cofnij swej Wystarczy tylko zrobić jeden krok Zrozum, że bez siebie nie znaczymy nic Zanim nienawiść spali nas I każdy swą zaciśnie pięść Popatrz! Wyciągam swoją dłoń Oto mój pojednania gest
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Masz w oczach swych lubieżny błysk I to mnie do Ciebie ciągnie Wciąż mówisz mi, że boisz się Lecz bronisz się tak łagodnie Czuje, ze cala drżysz Widzę, że brak Ci tchu Nie chcesz ulegać mi Lecz robisz to, bo jest Ci dobrze Jesteś świetna! Brak mi na to słów Czysta rozkosz - dotyk Twoich ust To french love! Lubisz to! Gdy dziwie się, skąd Ty to znasz I kto Cię tak wyszkolił Uśmiechasz się, bo teraz wiesz Ze umiesz mnie zadowolić Czujesz, ze cały drze Widzisz, ze brak mi tchu Lecz pytasz czy dobrze mi O, tak! To cudowne! Jesteś świetna!...
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Maszerują ludzie, słychać równy krok Duma ich rozpiera, już otarli pot Pracowali ciężko przez okrągły rok Dzisiaj maja święto, wiec maszerować chcą! Kto nie idzie z nami Ten przeciwko nam Kto nie idzie z nami Ten wróg! Już odlatują ptaki Do lasów pośród pól Krwawo zachodzi słońce Lecz jutro będzie znów chłodny świt Uśmiechnięte twarze, w oczach szczęścia błysk Odświętne ubrania założyli dziś Nad nimi sztandary szarpane przez wiatr Idą zwartym tłumem, niechaj zadrży świat! Kto nie idzie z nami Ten przeciwko nam Kto nie idzie z nami Ten wróg! Heeeeeeej! Już odlatują ptaki Do lasów pośród pól Krwawo zachodzi słońce Lecz jutro będzie znów chłodny świt
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Tańczę z tobą, tańczy cały świat W głowie mi się kreci, czuje obłęd wirujących ścian Wśród brzęczącej tęczy, słyszę głuchy śmiech Gdzie ja jestem, co ja robię tu? Czyste szaleństwo do utraty tchu Nic nie zatrzyma rozpędzonych nóg Pędzę, gnam, czuje wiatr, który mnie przenika Wielką maszyną autostradą mknę Słyszę ryk silnika Znów ten histeryczny śmiech! Przeraża mnie zwariowany pęd Czyste szaleństwo do utraty tchu Nic nie zatrzyma rozpędzonych nóg Ale odjazd, widzę jak przez mgle Co się ze mną dzieje, kto zatrzyma Kto zatrzyma mnie zanim oszaleje Nie chce! Zatrzymajcie mnie! Ratunku! Odlatuję gdzieś! Czyste szaleństwo do utraty tchu Nikt nie zatrzyma roztańczonych nóg!
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Tydzień już w domu tkwisz Mówisz, że ci źle A cały świat twoim wrogiem jest Mówisz mi, ze nie masz sił Samotnie dalej iść Chcesz ze sobą skończyć Nie chce ci się żyć Nie mów tak, nie mów Bo warto żyć Nie mów tak, nie mów Bo warto żyć Spróbuj z domu wyjść, przekonasz się Nie jesteś sam Tylu ludzi żyje obok ciebie Każdy z nich tak jak ty Ma swoje trudne dni Uwierz mi! Życie jest słodkie tak jak miód Następny dzień Może być najlepszym twoim dniem
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Czy pomyślałeś co zrobisz, gdy Nagle karabin wręczą ci Czy przewidziałeś co stanie się Gdy już wyjaśnią ci jak trafiać w cel Czy w swoje dłonie weźmiesz go Czy się zawahasz przez chwile choć Gdy drżącym palcem trafisz na spust Co wtedy zrobisz, powiedz co? Strzelisz! Najtrudniej pierwszy raz Strzelisz! Już nie zawahasz się A teraz pomyśl co stanie się Gdy cię naucza już słowa wróg Ktoś wskaże palcem, krzyknie on Padnie komenda, co zrobisz, co? Strzelisz! Bo zdławi cię strach Strzelisz! Już nie wycofasz się Strzelisz! Bo zdławi cię strach! Strzelisz! Stanie się tak! Strzelisz! Karabin masz! Strzelisz! Zabijesz go!
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Spreparowano mi mózg typu: "Odtąd-dotąd" Numerowane sny, chronią mnie przed głupotą Swą role dobrze znam, wiem co należy do mnie Marzenia ktoś mi skradł i nie mam żadnych wspomnień! Cholerny świat, wciąż pełen łajna A każdy człek, Augiasza stajnia Choć jestem psem, psem mechanicznym Nie zmienię ich, jestem bezsilny Jak długo stoję tu - tego nikt nie wie W krąg każdy to mój wróg. Kłamliwe plemię! Złodziei chodzi tłum z maskami psiej dobroci Ich paser to ten ksiądz, co w złotej komży chodzi Cholerny świat... Gdy obserwuje ich, jak maszerują razem Mam w oczach dziki błysk, a w głowie myśli krwawe Lecz zaraz śmiać się chce, gdy nagle zaczną pląsać Obnosząc dumnie swe nabrzmiałe żółcią jądra Cholerny świat...
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Masz w oczach swych lubieżny błysk I to mnie do Ciebie ciągnie Wciąż mówisz mi, że boisz się Lecz bronisz się tak łagodnie Czuje, ze cala drżysz Widzę, że brak Ci tchu Nie chcesz ulegać mi Lecz robisz to, bo jest Ci dobrze Jesteś świetna! Brak mi na to słów Czysta rozkosz - dotyk Twoich ust To french love! Lubisz to! Gdy dziwie się, skąd Ty to znasz I kto Cię tak wyszkolił Uśmiechasz się, bo teraz wiesz Ze umiesz mnie zadowolić Czujesz, ze cały drze Widzisz, ze brak mi tchu Lecz pytasz czy dobrze mi O, tak! To cudowne! Jesteś świetna!...
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026
Idąc cmentarną aleją szukam Ciebie mój przyjacielu Odszedłeś bo byłeś slaby, jak suchy liść Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami Obnażyć swe oszustwa I nasze wypalone sumienia Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia Dziś nareszcie jesteśmy sami w ten listopadowy wieczór... Idąc jesienna aleją szukam Ciebie mój przyjacielu Chcę być tylko z Tobą przez kilka małych chwil Pomóż mi przywołać dawne lata, ożywić śpiących ludzi Pomóż mi, pomóż mi pokonać smutek Który pozostał gdy nagle odszedłeś Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia Dziś nareszcie jesteśmy sami w ten listopadowy wieczór... Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...
Submitted by SerpentEve — Jun 17, 2026