Płachta na Byka
Uciekłem z paszczy lwa Wyrwałem ciało z paszczy lwa I pokonałem własny strach Wcale by mnie tu nie było Byłem martwy tuż przed chwilą I choć z bólu się zwijałem I w agonii płakałem I koniec już widziałem I prawie się poddałem Oto żyję, oto ja Uciekłem z paszczy lwa Teraz słońce świeci bardziej Radość ma żywsze kolory Biorę oddech pełną piersią Nic nie muszę, wszystko mogę Teraz wreszcie to pojąłem Ile czasu zmarnowałem Na pierdoły i głupoty Teraz wreszcie wiem, że żyję Wszystko jedno już mi było Chciałem skończyć już tę mękę Zszedłbym wtedy pokonany Pożarty i zapomniany
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Piekło opustoszało Grzesznicy rozgrzeszeni Siedzi biedny diabeł I płacze nad swym losem Co ja teraz pocznę Nie będę miał grzeszników Puste będzie piekło Bo wszystkich nędzników wymietło Puste diabła piekło Zstąpił Bóg do niego By pocieszyć jego Nie płacz Nie płacz, nie płacz diable Jest tylu świętych ludzi Co wyżej się stawiają We własnym przekonaniu Oni tobie diable W swej wyższej dobroci Na całe pokolenia Twoje piekło diable zapełnią Nie płacz, nie płacz diable Tylu świętych ludzi Piekło twe zapełnią Piekło
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Jeśli jesteś nieidealna, jesteś naturalna Jeśli jesteś nienormalna, bądź też niezniszczalna Przeżyj, zostań, kochasz, cierpisz Chcesz to skończyć, diabelska to sztuczka Śmiertel, nicość, ocal siebie, wybacz bliskim Nikt nie wierzy Nikt nie sądził, że się śmiertel zbliża Tak to się nie skończy W dół przygięta gałąź Krew odpływa z tego życia Tak to się nie skończy Jeśli krzyczą, nienawidzą, nie daj się tym zabić Jeśli cierpisz całą duszą, staraj się wybaczyć Przeżyj, zostań, kochasz, cierpisz Chcesz to skończyć, diabelska to sztuczka Śmiertel, nicość, ocal siebie, wybacz bliskim Nikt nie wierzy Nikt nie sądził, że się śmiertel zbliża Tak to się nie skończy W dół przygięta gałąź Krew odpływa z tego życia Tak to się nie skończy Cierpisz ze zmartwienia Cierpisz, że nic się nie zmienia Tak to się nie skończy Wszystko boli, całe ciało to ból O zaraza, gdzie dotykasz tam ból Ty nie widzisz, że masz całe ciało zdrowe Palec, którym się dotykasz, tylko on jest chory
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Nie gasisz światła na noc Pogrążasz się w kieliszku winy Jeszcze kilka kropli I nadejdzie koszmarny sen Tylu wariatów śpi jak dziecko A ty liczysz plamy po winie Anioły ci tego nawet nie policzyły Diabła sami tworzymy Co było to było nie odstanie się Nie masz na to wpływu, nie zadręczaj się Wino się porozlewało, zdarza się Roztrzaskałeś się o skałę, pozbieramy cię Gdyby tylko dało się zawrócić czas To, co było zostaw i przed siebie patrz Nic nie jest na tyle proste, aby nie można było tego spieprzyć Nie daje ci nic spokoju Z czasem i czerwień blaknie Uwierz, są dużo gorsi od ciebie Wytykają palcem, bo w winie nie liczą nigdy siebie Tylu wariatów śpi jak dziecko A ty liczysz plamy po winie Anioł ci nigdy tego nie policzył To diabeł dolewa do kieliszka Wszystko bierzesz na siebie Wszystko bierzesz na siebie A kielich nie tylko dla ciebie A kielich nie tylko dla ciebie Wszystko zrzucą na ciebie Wszystko zrzucą na ciebie A nie chcą spojrzeć na siebie A nie chcą spojrzeć na siebie
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Powiem dokładnie to, co czuję Zaraz mi puszczą wszystkie nerwy Wyminąć cię szerokim łukiem Zanim wszystkie żyły potrujesz Chcę rozładować Obfitą burzę Będzie huragan Gdy to przyduszę Będą pioruny Głośno przywalą Wyładowania Ziemię popalą Bezczelni, trudni do współżycia Specjaliści od twojego życia Bezczelni, aroganci jedni Jedyną słuszną racją wolność zjedli Podzielę się swoją radością Odwrócę głowę w inną stronę Jeszcze wytrzymam, jeszcze trochę Zanim zapłonie we mnie ogień
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Patologia rozumienia dobrych wartości W tym towarzystwie Jezus byłby za mało święty Jeden sobie odejmuje, to drugiemu by zabrał Wszyscy jesteśmy jacyś niedoruchani Kurtyzano anielska Hej, hej, potrzebujemy radości Kurtyzano anielska Hej, hej, potrzebujemy miłości Kurtyzana anielska Dowartościuje twoją kuśkę Kurtyzana anielska Wydymała nasze ego Piękna jesteś kurtyzano, ma nadzieja jest w tobie Daj radości nieszczęśliwym, bara-bara na zdrowie Wylecz proszę tych frustratów, bo już z nimi nie mogę Wszyscy jesteśmy jacyś niedoruchani
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Idą inne chmury Niebo zmienia barwę Wieje z drugiej strony Nie polecę z wiatrem Twardo w ziemi stoję To brat z bratem walczy, pobiją się Dzielą niepodzielne na części dwie Pałą dostał w głowę, nie, mówię, nie Wleźli między wrony Krakać będą teraz Kra Kra Kra Strach budzi strach Kra Kra Kra Krew wsiąka w piach Kracze bzdury wrona Gratulacje, brawa Mój głos ginie w tłumie Nie polecę z wiatrem Twardo w ziemi stoję Od obłudy chciałbym uwolnić się Prawda się sprzedała, szczerości chcę Pałą dostał w głowę, nie, mówię nie Wleźli między wrony Krakać będą teraz Kra Kra Kra Strach budzi strach Kra Kra Kra Krew wsiąka w piach Co to się stało? Dokąd prowadzi? Ich pojebało Każdy z nas płaci
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Mój synu kochany witam cię na świecie Na górze gwiazdy masz rozsiane po całym niebie Na dole, pod stopami ziemię matkę życia Przed sobą przygodę, wszystko do przeżycia Staraj się zawsze mieć szczerych ludzi obok siebie Uciekaj od fałszu, zawiści, nie tykaj ognia Zawierz na słowo, że poparzyć się można Zawierz też synu mój, że wszystkie rany się wygoją Spełniaj marzenia Dziel się radością Myśl pozytywnie, szczęście będzie przy Tobie Mama i tata Baba i dziadzia Twoja rodzina, która kocha cię chłopie Gdyśmy się dowiedzieli Że zmierzasz na ten świat Łzy radości w naszych oczach Zdrowie twoje żeśmy pili Raz po raz Mój synu kochany radość masz w swych oczach Nigdy jej nie zgub, tak cię cieszą synku proste rzeczy Klocki układaj, buduj życie według siebie Gwiazdy na niebie uśmiechnęły się do ciebie Nie daj Ty wmówić sobie, że jedna jest droga Dla wszystkich inna, nie bój się błądzić Nie wszyscy, którzy wciąż szukają, są zagubieni Od fanatyków strzeż się synu, ich nie zmienisz Myśl samodzielnie Miej własne zdanie Nie, nie, nie, nie – to pierwsze słowa są twoje Mama i tata Baba i dziadzia Twoja rodzina, która kocha cię chłopie Dziewięć minut po północy przyszedłeś na ten świat Wolałeś być bykiem niż baranem, tak chciałeś synu Chciałeś to masz Nie myl synku proszę ciebie, faktów z opiniami ludzi Nie wierz w recepty na życie, żyj ty Stasiu według siebie Rady ojca, matki słuchaj, lecz to tylko są wskazówki Nikt wszystkiego w życiu nie wie, nikt nie ma tak mądrej główki Ale pókiś pacholęciem, to się słuchaj rodziców, bez dyskusji Karaluchy pod poduchy, a szczypawki do zabawki Nie bój synu się Nie bój synu się Dziad borowy cię nie dorwie, południca cię nie porwie Nie bój synu się Nie bój synu się Gdy pod kołdrę wejdą zmory, strzygi i straszne potwory Nie bój synu się Nie bój synu się Znikną sobie nim obejrzysz się Kubuś Puchatek Szumiś Tadeusz To pierwsi kumple, którzy Byli przy Tobie Mama i tata Baba i dziadzia Twoja rodzina, która Kocha Cię chłopie
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026