Trudno!
Światła pogasły w domu Tylko się ekran pali Niebieskie światło, które wciąga jak narkotyk Na ścianie cień mój blady Powieki ciężkie wory Szczurosałata cicho wchodzi do mej głowy Herbata już wystygła Wargi mam wysuszone Sensacje biją w oczy, koktajl nie na zdrowie Jak tu odróżnić lipę Od badziewia, szkarady? Szukam ziarenek prawdy zanurzonych w chłamie Trąba porwała krowę Nie śpię, bo trzymam kredens Szczurosałata cicho wchodzi do mej głowy Ufo mnie oszukało Wybuchły termoloki W mózg mi to wchodzi, choć to gówno mnie obchodzi Jak jakaś marionetka Na nitkach się unoszę Wpadłem do sieci, z której chciałbym się wyplątać Ja tylko czas tu tracę To wszystko bez znaczenia Życie ucieka mi przez palce niczym woda Straszy mnie zmarła żona Pobił matkę kiełbasą Nie bójcie śmierci się, bo w niebie jest Internet Mąż mną zaorał pole Bóbr napadł mnie znienacka W mózg mi to wchodzi, choć to gówno mnie obchodzi I jeśli macie choć odrobinę rozumu w głowie I przejmujecie się losem naszej planety Uwierzcie, że przyszłością warzyw jest Szczurosałata Pani Stasiakowa, tyle razy mówiłem, żeby mąż naoliwił zamki Co to jest – muzeum, czy klubokawiarnia? A paniuśku kochany, tera ja gazetę czytam, że kłoniec świata będzie To co mi pan głowę zawraca takimi pierdółkami Szczurosałata x 2 Marysiu, ja się z panią ożenię, ale niech pani na litość boską dba o zawartość cukru w cukrze Proszę pana, ja jestem na diecie bezcukrowej, i niech się pan ode mnie łaskawie odczepi, bo psem pogryzę Szczurosałata x 2 Walą w twarz Mózg się lasuje Nie, nie, dziękuję Prosto w oczy Mózg się lasuje Nie, nie, dziękuję
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Uczę się od małego Cieszyć ze wszystkiego Tańczyć do poranka Śmiać z siebie samego Hej! Od Ciebie uczę się! Proszę nauczaj mnie! Uczę się od małego Płakać ze wszystkiego Nie trzymać złego w sobie Gasić żar tej choroby Hej! Od Ciebie uczę się Proszę nauczaj mnie! Hej! Od Ciebie uczę się Mój mały mistrzu Chciałbym spojrzeć na świat twoimi oczami, zachwycać się wszystkim Jarać się kichaniem, jarać się autami Chciałbym spojrzeć na to wszystko po raz pierwszy Być jak ty odkrywcą, drzewek i jabłuszek, mocy swoich nóżek Chciałbym jak ty zachwycić się szufladą A puszeczkę z kotem, wyjąć i z uśmiechem, włożyć ją z powrotem Chciałbym móc spojrzeć tak, jak bobas patrzy na świat
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Świat szaleje, co się dzieje, cisną korbę mi tu - trudno Źle, że chudy, źle, że gruby, źle, że mały taki - trudno Ten świruje, ta wariuje, ja pochlastam siebie – trudno Ja to powiem, prosto w oczy, mogą na mnie psioczyć - trudno Pani Mariola zna się lepiej niż lekarze Kładzie na nich lachę, ona im pokaże Pani Mariola tak naprawdę chuja wie Pan Aleksander zna się lepiej niż naukowiec Bo przeczytał bzdurną, w Internecie stronę Pan Aleksander tak naprawdę chuja wie Pan Maciej, pozjadał, rozumy, oj brzuszek rozboli Pan Fajfus, się nie zna, lecz chętnie, dokuczy, pouczy – trudno Świat szaleje, ja truchleje, co poradzić mogę – trudno Co ja słyszę, co za bzdura, w głowach czarna dziura – trudno Wszędzie pełno specjalistów, samozwańczych znawców - trudno Ja to powiem, prosto w oczy, mogą na mnie psioczyć – trudno Pani Mariola zna się lepiej niż położna Wie co można robić, a czego nie można Pani Mariola tak naprawdę chuja wie Pan Aleksander zna się lepiej niż dietetyk On jedyny robi, najzdrowsze kotlety Pan Aleksander tak naprawdę chuja wie Nic nie wiem, nic nie kapuje, się nie orientuje – trudno Nie wiem o co chodzi, zarobiony jestem, browar mi się chłodzi – trudno Wszykisieznaja, dezokochaja, wiełetebłedu – trudno Toprzynadoswe, bedubojewie, toleczujesie - trudno Wszyscy na wszystkim się dziś znają W dezinformacjach się kochają Największym złem tego obłędu To przyznać się do swego błędu Bo jeśli wiem, to lepszy czuję się
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Stefan jest skromny, uczciwy jak bóg Żąda równości dla wszystkich głów Sam mierzy raptem metr pięćdziesiąt I chciałby dać wszystkim po równo pięćdziesiąt Co to, że tamten wysoki, dwa metry Patrzy na wszystkich z góry, to cham Nie to co Stefan, skromny, dla wszystkich Po równo pięćdziesiąt by chłopak dał Wszyscy biją brawo, biją brawo Szacun dla Stefana, ale z niego skromny chłop Sięga tak wysoko, tak wysoko, tak wysoko On wszystkim po równo, sprawiedliwie on by doł Wszyscy biją brawo, biją brawo Wszystkim brawa równo, ale z niego skromny chłop Sięga tak wysoko, tak wysoko, tak wysoko Nikt mu nie bił brawa, teraz każdy równo mo Stefan nie zazdrości, nie szuka poklasku Wyższych miłuje, wysoki, niech ma Zawistny też nie był, podziwia wysokich A równi to byli, gdy usiadł, on wstał Uczciwość miał w sercu, zawsze fair play Nie ma zwycięzcy, kto najwyższy jest Wszyscy medale, każdy kto grał Sam by nie dostał, więc wszystkim by dał
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Podam ci trochę prawdy, i przemycę też fałsz Tak wszystko skonstruuje, by był ten efekt wow Narzucę tok myślenia, byś myślał tak jak ja Mój słuszny światopogląd, na tacy podam – masz Posiadam tajną wiedzę, podzielę z tobą się To wszystko cię zaskoczy, ufaj, że lepiej wiem Pozorny wybór dam ci, siejąc w twej głowie myśl Że tylko ślepy, głupi, ze mną nie zgodzi się Słuchaj mnie, ja poprowadzę cię Słuchaj tylko mnie, ja poprowadzę Powrót do średniowiecza, lud wrzeszczy i złorzeczy (guru) Dla wszystkich innych racji, kastracja tolerancji (guru) Jeśli się czujesz mniejszy, przy mnie będziesz ważniejszy (guru) Bez żadnych wątpliwości, monopol na mądrości (guru) Sprzedam ci pewną bajkę, uwierzysz albo nie Ja nie pogrywam tobą, to cała reszta wiesz To oni oszukują, kłamią, manipulują Jeśli chcesz światło prawdy, to słuchaj tylko mnie Patrz jaki jestem pewny, nie waham wcale się Inni wciąż rozpatrują, a może tak lub nie Tak bardzo pewny siebie, no to już chyba wiesz Rację odkryłem sam i ja ją właśnie mam
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Jedna idea Zmiana myślenia Zmiana postawy Wyprany mózg Piorą nas chłopie Wchodzą bez mydła Znajdą, uderzą W twój czuły punkt Mam większe zaufanie do mej intuicji Niż do rozumu, co podlega wykrzywieniom W dezinformacjach łatwo nim manipulować I fałsze prawdą przykryć, aby mną sterować Jedna idea Zmiana myślenia Zmiana postawy Wyprany mózg Piorą nas chłopie Wchodzą bez mydła Znajdą, uderzą W twój czuły punkt Chcę widzę racje za i przeciw Wolność poglądów i opinii Nie dzielić wszystko - czarne, białe Jeszcze mnie tak nie przerobili I tyle razy się ratuję Gdy mniej to wiem, a bardziej czuję I już nie wchodzę w argumenty Których mi teraz tak brakuje Już zaraz zaczniesz mówić do mnie ich językiem Wmawiać mi, żebym zaczął myśleć tak jak oni Wpoili ci te swoje brednie Zmieszali z błotem inne opcje Mam większe zaufanie do mej intuicji Niż do rozumu, co podlega wykrzywieniom W dezinformacjach łatwo nim manipulować I fałsze prawdą przykryć, aby mną sterować
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Sprawiedliwy Bóg przechadzał się po niebie Zauważył grzesznych ludzi ze zdumieniem Woła do anioła, zbierz ich tutaj proszę Kto kazania łamał niech się stąd wynosi Z wielkiego tłumu Kolejni ludzie Ze smutkiem w oczach Prosto do piekła A w samym niebie Pustelnik jeden Stary i gruby Został dla siebie Jeśli będę dobry licząc na nagrody Jeśli będę dobry bojąc się piekiełka Jeśli będę dobry wietrząc w tym interes Jeśli to powody to jestem moralnym zerem Patrzy Bóg na starca, mówi do anioła Czy to jest jedyny człowiek, który został Tak niestety, tamci wszyscy nagrzeszyli Powiedz zatem im, wybaczam, by wrócili Łysy pustelnik Stary i gruby Płacze i krzyczy Niesprawiedliwe Gdybym ja wiedział Że to tak można Kradłbym i gwałcił Teraz nie można Jeśli będę dobry licząc na nagrody Jeśli będę dobry bojąc się piekiełka Jeśli będę dobry wietrząc w tym interes Jeśli to powody to jestem moralnym zerem Dziadu pustelny, stary i gruby Co się wywyższał, morały prawił Fanatyku swej sprawiedliwości Zaślepiony przeciwieństwem miłości Prawiłeś kocopoły o wyższych wartościach Nadęty chodziłeś jak olbrzymi balon Ty skazywałeś ludzi, sądziłeś, dzieliłeś A sam siebie tak źle oceniłeś Jeśli będę dobry licząc na pochwały I nie czynię zła bo tak się boje kary Jeśli będę dobry, dobro do mnie wróci Za me dobro ktoś zapłacić przecież musi Jeśli będę dobry licząc na nagrody Jeśli będę dobry bojąc się piekiełka Jeśli będę dobry wietrząc w tym interes Jeśli to powody to jestem moralnym zerem
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026
Leżę w piasku, szumi morze Krzyczę w niebo, ktoś pomoże? Nikt nie słyszy, wszyscy śpią Aż tu nagle widzę grom Leci światło z nieba mi Nie wiem, może mi się śni Patrzę, a to ufoludek Siadaj gościu i posłuchaj Chcę posiadać, taką moc By z religii skreślić zło Wszystkie mordy świętych pism Puścić z dymem, paszoł won Chcę posiadać moc tak wielką By jednym machnięciem ręką Odjąć żółć co trawi nacje I pogodzić wszystkie racje Chciałbym mieć tę moc Ufoludku mój kochany Witam cię na mej planecie Piękne ja tu życie miałem Lecz nie po to cię wezwałem Gdy w historię świata spojrzysz To zobaczysz jak na dłoni Wojna często nam się zdarza Krew przelewa, zło powtarza Cóż, nie mogę dać ci mocy By zniewolić innych ludzi Macie wszyscy wolną wolę Co robicie? – Ja piarbole Patrz ufoludku na tych mądrych ludzi, co się dziś tutaj odpierbala Chcieli się ładnie tak zachować, spoko, a dali się tak sprowokować Gdy walczę z bagnem i złem, sam bagnem staje się Gdy walczę z bagnem i złem, sam bagnem staje się i chuj Patrz ufoludku jak się gryzą ludzie, gorzej niż wściekłe psy do gardła skoczą Nienawiść pielęgnują w sobie, po co?, chciałbym się przed tym bagnem schować Wyrzuć sobie z głowy śmieć, masz skrzydła i sobie leć Wyrzuć sobie z głowy śmieć, masz skrzydła i sobie leć Masz skrzydła – leć Cudownie zapomnieć przy tobie O wszystkim, o świata chorobie I cieszyć się z dnia nam danego I z dala od złego Wojna, wojna Do widzenia, ślepa Gienia Wojna, wojna Udaję idiotę Wojna, wojna Nie dziękuję, nie potrzeba Wojna, wojna Ja nie mam ochoty Wojna, wojna Nie mogę, zacząłem piwo Wojna, wojna Udaję debila Wojna, wojna Nie ma mnie tu, poszedł sobie Wojna, wojna Cicho, cicho, cicho Cudownie odpocząć przy tobie Wytłumić się, pogasić zmysły Na chwilę zniknąć, wyłączyć I z dala od złego Wojna, wojna Tu u nas nie będzie, nie Bawimy się! Macie wszyscy wolną wolę Co robicie? – Ja piarbole Wolność, kocham i rozumiem Wolności, oddać nie umiem Hej, Heniu cieszę się Widzieć ciebie tu Razem sobie znów Pomagamy, Hej Odbudujmy to Co zniszczyło się Pieśń na ustach jest Zmyjmy z ulic krew My się dzielimy, lecz zjednoczymy My się różnimy, lecz zjednoczymy My się kłócimy, lecz zjednoczymy Się nie lubimy, lecz zjednoczymy Hej, Danka cieszę się Nie jest już tak źle Trzeba dalej żyć I z uśmiechem, hej Nie przejmować się Było bardzo źle Widzę twoją twarz I raduję się To buduje mnie Choć kłócimy się Nie lubimy się Wszyscy – zjednoczymy się Ufoludku, dosłuchałeś Byłeś przy mnie, zrozumiałem Że to wszystko, ciut za trudne Na mą jedną, głupią główkę Nie wiem dalej, co to będzie Co by było, jakoś będzie To jest ważne z moich marzeń Niech się nigdy to nie zdarzy
Submitted by NecroGod — Jun 08, 2026