Żywiołak
Album • 2011
Kłopot z tym obcym nazwiskiem Więc mnie we wsi zowią Fryckiem A we dworze - paniczykiem A ja słucham muzykantów Co grają bez kantów Nie czekając fantów Only just for fun Mogą dźwiękiem liry Tworzyć wodne wiry Obudzić wampiry I przywołać ducha Mogą zgasić burzę I otworzyć różę Ja otwieram buzię Muzykantów słucham Kochałem Mazowsze Będę tu na zawsze Poszukajcie ducha Co lirnika słucha
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Ola Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Ola Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! My bardzo dobrze wiemy mój miły rolniku Że Ty masz na wiosnę zajęć bez liku Od rana Ty po polu tam i z powrotem, I po kurniku, i po chlewiku Och jak pięknie gdy traktorem jedziesz z turkotem I odwalasz srebrnym pługiem skiby złote A za Tobą chmura ptaszysk szuka robali Niech więc licho Cię nie skusi żeby zapalić trawę !!! Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Jak się rozniesie to przyniesie skutki fatalne Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Bój się Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! Bój się Boga! Oj! Oj! Dana, dana. Oj! To pożoga! I posłuchaj mój rolniku co Ci jeszcze tutaj powiem Łatwiej jest zapalić trawę niż przewidzieć pożogę W Leśnych Dziadach, Ubożętach ogień budzi trwogę Zawirują Południce gdy to pójdzie w złą stronę Rozumiemy że Ci pole trawą zarasta Lecz w tym kraju lepiej żebyś nie był za bardzo RASTA Paliliśmy różne rzeczy tu od króla Piasta Ale teraz już nie wolno, nie wolno i basta! Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Jak się rozniesie to przyniesie skutki fatalne Rdzewieją lemiesze, pługi Ziemię chcą mi wziąć za długi Rolę obce zabrać chcą (doner veter!) I przelewem płacić chcą (liter za meter) Więc palą się łąki , chylą nieboskłony Sąsiedzi gadają że jestem szalony Palą się łąki , chylą nieboskłony Czasem się w człeku budzą demony Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera (niech se mówio, że, niech se mówio, że) Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Wypalanie trawy jest nielegalne Jak się rozniesie to przyniesie skutki fatalne Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje słowiańskie Mazowsze Tu od zaorania zajaranie prostsze Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera Bo tu jest moje tu, a to jest moje teraz Gdy ktoś mi to zabiera to bierze mnie cholera A Jamajka to już całkiem inna bajka
Submitted by johnmansley — Apr 26, 2025
Po minucie lub dwóch Gąsienica wyjął z ust cybuch nargilli , ziewnął raz czy dwa razy i otrząsnał się . Później zszedł z grzyba i odpełznął pośród trawy , rzucając tylko w przejściu: – Jedna strona uczyni cię wyższą, druga strona uczyni Cię niższą – jedna strona czego ? Druga strona czego ? – pomyślała Alicja Grzyba! – powiedział Gąsienica.. (…) Uważaj wielki człowieku Bo możesz nas nagle spotkać W gąszczu wypaśnych trawników W kępach krzaków, czy przy schodkach Stać tam może dziwny Bogun Cały w boskiej czerwoności Ortodoks – sługa Prowego Prawa i sprawiedliwości Knieje ślepe , czarcie bagna Kiedyś naszym światem były Hen gdzie dusze nieśmiertelne Zapędzać się nie ważyły Teraz ziemia już wychrzczona Demony w ludzi wstąpiły Ohydna teraz robota Wstrętne czasy nastąpiły Niе pomoże żaden guślarz Czy czarownik nad szamany Wymieszał nas święty Piotеr Z leśnymi muchomorami W domkach z grzybów nas szukają Zaburzenia jakieś mają Zidiociałe ludzkie plemię Teraz zmienia nas w kamienie My jesteśmy krasnoludki Hopsasa hopsasa Muchomory zamiast wódki Ha ha ha Ludzie – grzyby , mity – skręty Ojej jej o jej jej Kto w nas wierzy ten przeklęty Chory , chory , chory hej! „Alicja oderwała ząbkami odrobinkę z kawałka grzyba trzymanego w prawej ręce, żeby spróbować, jaki to da wynik. W następnej chwili poczuła gwałtowne uderzenie w podbródek: uderzyła nim we własną stopę! (…) Brodę miała tak mocno przyciśniętą do stopy, że nie było już niemal miejsca do otwarcia ust. Ale dokonała tego wreszcie i zdołała połknąć część kawałka trzymanego w lewej ręce Hej ho , hej ho Z atlasem by się szło Las czasem kwaśny jest ,że ho Ho ho , ho ho.. Hej ho , hej ho Zniekształcające szkło Autopsja twa znów w kulki gra Znów szczyt i dno.. Mikropsja, makropsja, telopsja, pelopsja Mikropsja, makropsja, telopsja, pelopsja Mikropsja, makropsja, telopsja, pelopsja Mikropsja, makropsja, telopsja, pelopsja My jesteśmy krasnoludki Komponują nas w ogródki W rabaty ścieżki i schody Teraz sztuczne mamy brody Nie kumamy o co chodzi Nie kumamy o co come on? Pomarańczowa bohema Dziwna jakaś nas wyzwala O co come on? Uważajmy! Egzorcyści wykopują nas spod liści Wycinają muchomory Jeden , drugi , trzeci chory! O co chodzi? Nie kumamy! Pracy tutaj już nie mamy Tajemnic ten kraj już nie ma Więc na zachód wymykamy Uważajcie egzorcyści!!! Wy mądrale zajebiści My są teraz muchomory Kto nas widzi , ten jest chory My są grzyby nie na żarty Leśne potwory uparte Gdy nas wkurzysz, pożałujesz Leśną karę wnet poczujesz Tąpnie tobą niesłychanie Z kępki trawy las powstanie A w tym lesie nie na żarty Gryźć cię zaczną wściekłe karły Stracisz w końcu swe widzenie Tak zakończysz swe istnienie Skończysz swoje panowanie Ciało twe w trawie zostanie — No, w końcu uwolniłam głowę — powiedziała Alicja uradowanym głosem, w którym pojawiła się jednak po chwili nutka trwogi, gdy odkryła, że nigdzie nie może dostrzec własnych ramion. Spoglądając w dół widziała tylko niezwykłej długości szyję, która jak łodyga wznosiła się z leżącego daleko daleko daleko w dole morza zielonych liści”
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Nocą w Moskwie ulice nie są puste, Nocą w Moskwie wszystkie auta są czarne, A kobiety mają czerwone usta, A faceci to misie polarne, W każdym kiosku kupisz "Prawdę" i piwo, I nikt nie patrzy, że idziesz trochę krzywo, Nocą w Moskwie jest wszystko prostsze, Nocą w Moskwie każdemu według potrzeb! Bo w Moskwie marzy się, Spełnia się każdy sen. Więc snujemy się po placach jak biesy, Penetrując moskiewskie bezkresy, Przez bulwary, gdzie ciągle trwa święto, Aż po metro głębokie jak piekło Razem z dniem to kończy się marazm I przedawnia się zbrodnia i kara Tępi się kapitalizmu ostrze Nocą w Moskwie każdemu według potrzeb! Bo w Moskwie marzy się, Spełnia się każdy sen. A jeśli w Moskwie ktoś ma stracha, To ma goryla, no a goryl ma kałacha, Lecz już przy barze, ten kolega to równiacha, A więc strzelamy setę, piwo, setę, skręta macha! Bo myśmy przecież są bracia Słowianie Więc między nami nic złego się nie stanie, Choć podobają nam się te same panie, Nic między nami złego się nie stanie, się nie stanie! Bo w Moskwie marzy się, Bo w Moskwie Słowianie bawią się. I wpierjod, i wpierjod, bo za nami sierp i młot, A przed nami nowa era, w której nic już nie doskwiera I wpierjod, i wpierjod, bo za nami sierp i młot A przed nami nowa era, w której nic już nie doskwiera Ten kraj jest wielki i trochę szalony, I teraz inne panują tu demony, Dewaluuje się krzywda i wina, Tu się zapomnieć można i się zapomina, I Stalina i Lenina i Stalina i Lenina I Stalina i Lenina i Stalina i Lenina I Stalina i Lenina i Stalina i Lenina I Stalina i Lenina i Lenina ista ista.
Submitted by Finntroll — Apr 26, 2025
Pstryk Oko w ruch Palce w ruch I błysk Uwertura rozpoczęta Kawiarenka w nicki pęka W nicki pęka kawiarenka Na WP o siedemnastej Rozpoczynam piekło własne Oooo ooo... Jest ziarenko, mądra głowa Kaśka się po kątach chowa Frytek wiecznie uśmiechnięty Konstelacją znów zajęty Drzewo jeszcze nie przybyło Ellie patrzy na mnie krzywo Moje ego dla każdego Dla każdego moje ego Transmisja danych trwa Transmisja danych trwa Transmisja danych trwa Transmisja danych... A gdzieś z boku Dziad w rozkroku Maski wkłada i przykłada Zimne oko do ekranu Narkotycznie węszy wokół Na dół, jest i dźwiętny spokój Zatem dziatki, hejże hola Nie rozplatajcie warkoczyków Nie wprawiajcie w ruch języków Na seks-czacie ulga bracie Nikt nikomu tu nie wciska Mętnych kitów z randkowiska O przyjaźni i o bratkach Lula powoli się rozbiera Wyobraźnia soki wzbiera Po co komu król z królową Gdy to można robić solo? Transmisja danych trwa Transmisja danych trwa Transmisja danych trwa Transmisja danych... Pstryk Czuję chłód Pusto już I nic Klawiatura już zamknięta
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Sioło , koło bieluniowe Ziele jako dzwon u koła "Kręcizioło" w mojej głowie "Nęcibór" i Łada woła Zioło, koło bieluniowe Kręci Lel , nakręca Prowe Nęci bór, a Łada woła Chuci szał, chuczy dąbrowa W tym szaleju, ziel gęstwinach Dzicy wdarli się mężowie Z zieli wiechciami w czuprynach W misji ,wizji ,kwietnej mowie Padli przed nią ,oniemieli Dzicy męże nagie dwa Który dla Cie ,który lepszy? Który dla Cie ,on czy Ja ref: Hej , hej "kręcikoła" Kręci bór, kręci "kręcioła" Łada wabi , Łada nęci Cały świat się dzisiaj kręci Hej ,hej ,"kręcikoła" Gąszcze , ziela i dąbrowa Pędzi Lel i pędzi Prowe Szał i zieleń w mojej głowie Hej , hej „kręcikoła" Kręci bór, kręci „kręcioła" Łada wabi , Łada nęci Cały świat się dzisiaj kręci Hej ,hej ,"kręcikoła" Gąszcze , ziela i dąbrowa Pędzi Lel i pędzi Prowe Szał i zieleń w mojej głowie Zieleń , ziele , ziel... Mkną i świszczą kwietne koła Kto zna Łade tako gna Kręci koło , pędzi mrowie Gna i Prowe, Lel i ja W gęsty bór ,w ten szał miłosny Oba pędzą Bożyska Lel i Prowe zakochany Jam zielem zaczarowany ref. Hej , hej „krecikoła" Kręci bór , kręci "kręcioła" Łada wabi , Łada nęci Cały świat się dzisiaj kręci Hej , hej „kręciołka" Hejże bieluń i „kręcioła" Pędzi koło , pędzi mrowie Łada , Łada w mojej głowie Czy ja tam naprawde byłem Czy to z zieli tylko sen Czy ja tylko o tym śniłem Tego sam juz dziś nie wiem i tego nie wie nikt...
Submitted by Sexy Gargoyle — Apr 26, 2025
Nuży mnie społeczność nazbyt katolicka Tu jestem chórzystką, tam będę hurysą Będę w złotych tiulach chodzić po pałacu Szkoda, że sąsiedzi mnie tam nie zobaczą W Istambule Turcy, Turcy W Istambule Turcy Turcy W Istambule Turcy Turcy Oddają cześć (x2) Stwórcy Tatko kocha Boga, nienawidzi ludzi Ktoś we mnie kobietę zbyt wcześnie obudził Więc szukałam w necie ogrodów rozkoszy Aż mnie Ali Baba do siebie zaprosił W Istambule Turcy, Turcy W Istambule Turcy Turcy W Istambule Turcy Turcy Oddają cześć (x2) Stwórcy A co na to Franek, mój polski kochanek? Nie zrozumie tego, że wolę Allego Niż być jego żoną, Polką udręczoną Polska dusza Lacha, nie przyjmie Allacha W Istambule Turcy, Turcy W Istambule Turcy Turcy W Istambule Turcy Turcy Oddają cześć (x2) Stwórcy W Istambule Turcy, Turcy W Istambule Turcy Turcy W Istambule Turcy Turcy Oddają cześć (x2) Stwórcy
Submitted by SerpentEve — Apr 26, 2025
"Grzybów było w bród. Chłopcy biorą krasnolice Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada I dziwnym żaden owad na nich nie usiada Panny za wysmukłym gonią borowikiem Co Go pieśni nazywają grzybów pułkownikiem Wszyscy dybią na Rydza!" Kici, kici frau - meine liebe Kici, kici frau - tam szczęście prawdziwe Kici, kici frau - prawda, pasyja Kici, kici frau - święta bestyja Czarna limuzyna z światłami za klapą W świat bloków się wbija, facjaty wymija Za szybą lustrzaną szofer okiem łypie W środku oczyska chciwe poprawiają frak Potem widowiska kolejne zaczyna W egzolcie, w swej grzechów z szyderą na twarzy I żniwo swe zbiera, nieśmiertelne dusze. Czarna limuzyna wciąż czarny blask rzuca Na słowa nadziei, na sens co się wcieli Pięć grzechów w promocji pękło bez emocji Licytacja twa, zostały wciąż dwa Szatan w tłuszcz obrasta, biznes się rozrasta "Cud" w eter pomyka, geniusz pułkownika By wygrać nagrodę "pobyt w niebie po śmierci" Wpłać kasę na konto, dyrektor poświęci. Rydz grillowany w ogniu piekielnym Rydz polewany sosem moherowym Rydz serwowany w daniu niedzielnym Dieta pożywna dla panien wiekowych Nie kuma hałastra, panny krasnolice Co taszczą na głowach z moheru lisice To godło panieństwa, co czerw go nie rusza I radio - przyjaciel dziś tylko je wzrusza Nie kuma hałastra, że szatan urasta Że nigdy z przeklętego nie wyjechał miasta Wśród dewocjonaliów smród siarki nie bucha Tłum łyka te "cuda" i klaska i klaska Kici, kici frau - meine liebe Kici, kici frau - tam szczęście prawdziwe Kici, kici frau - prawda, pasyja Kici, kici frau - święta bestyja Alleluja i do przodu! Gdy szatan podsyca swój zapał do grzechu Podnieca swe ognie, trawiące fekalia Tłum gnie swoje karki, pcha ręce przed siebie Świętuje ślepo czarcie bachanalia I szelma gotuje znów męki piekielne Dla duszek swych prostych w duchowej potrzebie Zastępy "wyznawców" zwierają szeregi By z idolem swoim napotkać się w niebie A szatan, gotuje coraz nowsze męki Wciąż puchnie z rozkoszy i tłuszczem obrasta Wciąż pewniej i lepiej już maska mu leży Tłum pieje z rozkoszy i klaska i klaska Ponowie ocenia swe nowe olśnienia Ssąc niebo na deser, bekając niechętnie I trony swe ziemskie, nieziemsko wycenia W dno piekieł ugniata duszyczki doszczętnie
Submitted by Finntroll — Apr 26, 2025
Pochwalony bądź Panie z wszystkimi Twoimi stworzeniami, a przede wszystkich z naszym bratem Słońce, które dzień daje, a Ty przez nie świecisz Ono jest piękne i promieniste, a przez Twój blask jest Twoim wyobrażeniem o Najwyższy Panie, bądź pochwalony przez naszego brata Księżyc i nasze siostry gwiazdy, które stworzyłeś w niebie; jasne i cenne i piękne Panie, bądź pochwalony przez naszego brata Wiatr, przez powietrze i obłoki, przez pogodę i wszelkie zmiany czasu, którymi karmisz swoje stworzenia Panie, bądź pochwalony przez naszą siostrę Wodę, która jest wielce pożyteczna i pokorna i cenna i czysta Panie, bądź pochwalony przez naszego brata Ogień, którym rozświetlasz noc, a on jest piękny i radosny, żarliwy i mocny Panie, bądź pochwalony przez naszą siostrę Ziemię, która nas żywi i chowa i rodzi różne owoce, barwne kwiaty i zioła Czyńcie chwałę i błogosławieństwo Panu i składajcie mu dzięki i służcie mu z wielką pokorą *na podstawie kantyku z XIII wieku autorstwa św. Franciszka z Asyżu
Submitted by The Void — Apr 26, 2025
Jest squat w Berlinie, Wpadnij tu na chwilę, Lub zatrzynaj się na jakieś kilka lat. Tu przekąsisz, tu wypijesz, Tu poczujesz znów że żyjesz I patentów parę znajdziesz na ten kapital(istycz)ny świat. Na squacie w Berlinie Freundschaft cię nie minie, Tu nie musisz być taki - akurat. Tu frikowcy i artyści, Ekolodzy i cykliści, Po spaleniu paru liści z tobą naprawiają świat. Berlin, Berlin - Dyskretny urok, delikatny splin. Dzisiaj bal - jutro klin. Clean Berlin, clean Berlin. (x2) Jak tu będziesz pewnie spotkasz Lotne komando Otta - Cłopców którzy czasem robią niezły dym. Czyszczą ulic zakamarki, Komu trzeba - trzepią karki, By brunatny demon nie odrodził się już w mieście tym. (clean Berlin) W Berlinie, w Berlinie Ziarno faszyzmu ginie Wdeptane obcasen W berliński bruk. (x2) Berlin, Berlin - Tu się ojca, czsem wstydzi syn. Niech kto inny wiedzie w świecie prym Lecz nie Berlin, Nie Berlin. Berlin, Berlin - Dyskretny urok, delikatny splin. Dzisiaj bal - jutro klin. Clean Berlin, clean Berlin.
Submitted by BloodShrine — Apr 26, 2025
Gdybym mógł cofnąć się o te parę wieków wstecz Zmieniłbym dziejów sens, parę kwestii, życia bieg Gdybym mógł cofnąć czas, wsiąknąłbym w najgęstszy las Stworzył podziemne siedziby swej prywatnej Alkaidy Gdybym mógł cofnąć dziś nasze utracone dni Wraz ze swymi demonami plułbym czaru istnieniami I pilnował po kryjomu, by w narastającym gniewie Czasu miecze zakrwawione nie nadźgały nas na siebie Pogańskie zombi Słowiańskie bomy Pogańskie bomby Ekozmobi! Ciągle rzucałbym pod prąd W paszczę czasu sznury bomb Bombardował długie szyny, tej wściekłej lokomotywy A powracał tylko tu, by pilnować swego snu Konserwować swoje ciało w rzeczywistości zbolałej Jestem zmęczony, życiem zmulony Mam weny przypływ, i głos mam schrypły Mam skrzypki zdarte, pośladki twarde Jestem bardem Czy mam siłę by pod prąd wiąż naprawiać ojców błąd Nie na żarty ściągać maskę "temu, co nauczał prawdy" Gdybym dotknął tamtą ziemię, gdybym dotknął swe korzenie Może wiedziałbym czy zerwać z tym co nie powinnem wiedzieć Pogańskie zombi Słowiańskie bomy Pogańskie bomby Ekozmobi! Ja jestem Pan Tik Tak Ja jestem Pan Tik Tak Ja jestem Pan Tik Tak Ja jestem Pan Tik Tak Za stary aby zmądrzeć wskrzeszam sny W dym alchemi i przeistaczam, mącę dni W kolbie mieszam swe nasienie - wściekłe mgły Boskim młotem kruszę podniebie szczęście Ci! Obłąkany zbieram sny, ciskam je w dzisiejsze dni Zsyłam zombie, swe demony na "chorych", "uciemiężonych" Zsyłam n-te swe pandemie, wciskam święte porażenie I oglądam sobie trwogę cywilizacji hotdoga Zbyt siwy by nie skumać Zbyt głupi by zrozumieć Za młody by nie dojrzeć Za stary żeby zmądrzeć Pogańskie zombi Słowiańskie bomy Pogańskie bomby ŚWIĘTY DYYYYYYYM!!!!
Submitted by VladTheImpaler666 — Apr 26, 2025
Wielce Szanowny Panie Pośle, pojechałeś dziś na oślep. Tobie ponoć wiele wolno, a ja chodzę drogą polną. Jestem tylko prostym chłopem - tutaj, ja mam Europę. w każdej chacie satelita, a Ty znów jak stara płyta. Szczerze mówię, nie wierzę Ci! Spróbuj się pojawić w mojej wsi... Wielce Szanowny Panie Pośle, znowu w ładnym garniturku występujesz w telewizji, a ja siedzę tu na murku. Obok mnie butelek siedem (zaraz pójdą na wymianę) - a ty mi tu, że szykujesz jakieś zajebiste zmiany... Mowię szczerze, nie wierzę Ci! Spróbuj się pojawić w mojej wsi! Twoje ziomale nie pomogą Ci tu wcale, razem z sąsiadami urządzimy Ci... Wiochmen pogo! O! O! Oj, będzie srogo! Wiochmen pogo! O! O! Oj, Będzie! Szanowny Panie ufoludku wkurzasz Ty mnie pomalutku. Życie gwiazd mnie raczej złości - my są Naród - ludzie prości. My są mocni, chociaż biedni i niepewni swego losu, my z pradziada tu - z tej ziemi - Ty nadajesz jak z kosmosu. Mówię szczerze, nie wierze Ci! Spróbuj się pojawić w mojej wsi! Twoje krasnale nie pomogą Ci tu wcale, razem z sąsiadami urządzimy Ci... Wiochmen pogo! O! O! Oj, będzie srogo! Wiochmen pogo! O! O! A ha!
Submitted by Iron_Wraith — Apr 26, 2025
Czy chcesz zaznać frajdy nad brzegiem cud miasta? To z fiordów północnych gdzieś nagle wyrasta Tu zimą jest cieplej niż w polskiej Warszawie Tu latem zasypiasz na puchowej trawie? Ty wpadaj tu bracie Ty wpadaj tu siostro Ty wpadaj tu latem , czy zimą czy wiosną No matter what`s Your colour. Just feel it feel! That`s city of dream and this is real! Czy chcesz zaznać frajdy nad brzegiem cud miasta? Tu zza rogu biały wraz z czarną wyrasta Tu północ się styka z południowym światem Tu białe córy Freji chcą z Mulungu kwiatem W tych czeluściach bajki nordyckich folderów Trolle jeżdżą w hełmach na grzbietach reniferów I każdy tu może zrobić swego życia deal So feel it feel cos this is real! Oslo , Oslo – podgrzewane miasto Południowym wykwitem – czarnym dobrobytem Przewrócony tu krzyżyk we fladze na głowie Każdy chce mieć tę flagę , każdy jeden człowiek W Oslo wciąż niebo kolorami miażdży A dziewczyny tu białe o sokolich źrenicach Tu Polak potrafi, tu Hindus handluje A państwo rozdaje „paszę” na ulicach A Johana Gate huczy ciągle gwarem Załamując pół świata nordyckim browarem Tych tłumów ze Stanów, z Holandii, z Haiti „Musują” gorące dziewczyny ulicy A nocą zchmielone nordyckie pannice Zaczepią każdego widząc tę ulicę Zwarzonych blondynów tak życie się mieni Gdy Oslo queens robią znów trzęsienie ziemi Tu Polak z wąsikiem wciąż w śnieżnej skarpecie Fortuny buduje , biznesy gromadzi Tak ludek słowiański wśród braci wikingów Nabożne ,pokorne swe życie prowadzi Tam Rumun na trąbie chałtury wygrywa A Serb mu z mamoną kapelusz wyrywa Co mokry od szmalu znów Norweg mu rzuci Gdy z nudów melodię z północy już nuci Oslo , Oslo – podgrzewane miasto Południowym wykwitem – czarnym dobrobytem Przewrócony tu krzyżyk we fladze na głowie Każdy chce mieć tę flagę , każdy jeden człowiek Bosko , bosko – kolorowe Oslo Tu rowery wciąż krążą , czy zimą , czy latem Tu Turek z kebabem , tu fryzjer z Maroka A policeman na koniu tu wciąga falafel Ta`amiyya! Falafalafalafalafalafalafel! A ja chodzę ulicami miasta i klimat chłonę Jak dziad ja „na korbie wykręcam korony” Rajcują mnie mocno tego miasta wdzięki Gdy przechadzam się w rytmach baskerskiej piosenki Myślę o mej małej białej ,w myślach ją łapie Kiedy ona patrzy na mnie ,to gasi słów brakiem Ja w sercu mam znów miłości wielgachną szafę Znów kręci mi się w głowie i wciągam falafel Ta`amiyya! Falafalafalafalafalafalafel!
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
← Go back to Żywiołak