Żywiołak
Album • 2017
Podobno nocą z podwodnych komór Z wojen pomroków wychodzi pomór Strzeglë przede wszëtczim swòjich tajemnic. Chto bë je zdradzôł tén múszoł bë úmrzec. Mielë w lożach sąd kaptúrowi. Sãdzowie zamaskowóni spòzérëlë na fòtografkã co muszałã wiszec na czôrnim spòdlém. Czëj skôzalë gò na smiérc jedén z nich brôł na stole leżącą złotô szpilã, szedł do fotografczi i pchôł jã w òkòli serca Sternit i sarin, fosgen Boże. Pomór znów idzie Pomór w Pomorze W téj chwilë òn gdzekòlwiék bëł i cokòlwiek bë robiôł úpôdł nieżëwi na zëmia Gdzieś tam w słowiańskim Mordorze Pomór znów nad Pomorzem
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Zaszła mnie nowina bardzo niedobra Śmierć po mnie jedzie bardzo okrutna Ja się jej nie boje , bo ja nic nie broje Niech przyjdzie. Jak przyjdzie to jej się skłonie Dzień dobry młodzieńcze , przyszłam po Ciebie Dawno cię szukam , znalazłam Ciebie Co ja umiłuje, to moje być musi Ty ze ,mną wesele jutro mieć musisz Co umiłuje moje musi być Sen nieskończony ze mną będziesz śnić Ciebie wybrałam , ze mną weźmiesz ślub Nam zapisana miłość po grób Śmiercicho miła co za myśli masz? Ty jędzo stara Ty zębów niе masz A ja jestem młody , najlepszеj urody Nie żal Ci na świecie takiej urody? Zobaczysz młodzieńcze, jaka ja będę Gdy się ubiorę , bielychna będę Na rączki założę białe rękawiczki Na nóżki pończochy , białe trzewiczki Położę się z Toba gdzieś w owsie , czy życie I miłość trwać będzie choć skończy się życie I oddam Ci całe me ciało spróchniałe W zmysłowe pieszczenie piszczele, golenie Wesele to będzie, będzie muzyka Zadzwonią dzwony, ryl i motyka Przeory i księża to drużbowie będą Oremus domine śpiewać Ci będą
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
This track is instrumental.
Chmury, chmury, chmury lewitują Od błyskawic bije boski blask A niechrzczeńców dusze z nimi fruną Taki już ich los jest w taki czas Siedem dni, siedem godzin, siedem minut po śmierci Niechrzczony, umarły, wniebowzięty, przeklęty Dziecka upiór płacze, grad przeklętych pada Duch małej istoty z płanetnikiem gada Chmurniku, chmurniku, zrób ty coś By nam grad nie zniszczył plonów i By pioruny nie budziły strachu Taki już jest los wasz w taki czas On ze świętymi i z demonami Rozmawiał mową innym nieznaną Chmury przeganiał on zaklęciami Siłą tajemną innym nieznaną Słowianie stuchami ich nazywają Siedem dni, siedem godzin, siedem minut po śmierci Niechrzczony, umarły, wniebowzięty, przeklęty Dziеcka upiór płacze, grad przeklętych pada Duch małej istoty z płanеtnikiem gada Chmury, chmury, chmury lewitują Od błyskawic bije boski blask Płanetnicy duchy odżegnują Żeby oddać niebu słońca blask Czarne, ciężkie chmury kierują Oni widzą inny Boży świat Odmieniają dusze z nimi frunąc Taki już ich los jest w taki czas
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Usta mam i oczy też Serce jest i piersi dwie Morska toń i twoja dłoń Ciało me, nie oprzesz się Mieszkam tu gdzie stworów tłum W łez królestwie dzikich mórz Nie bój się. Schowamy się W milion lat, w podwodny świat Łuski ogony, upiorne szpony Potwór to z wody cudnej urody Pokochaj. Zabiorę cię Na zawsze w królestwo burz Podejdź tu i dotknij mnie Rozkoszy chce dać Ci swej Wredna diablica o pięknych licach Kusi , niewoli, zabija powoli Nie chcesz tu podejść, wiesz co się stanie? Skończą twój żywot wiry i fale Głupi człowieku, kobietą gardzisz Zginiesz okrutnie w cyklonu mazi Nie chcesz tu podejść, wiesz co się stanie? Skończą twój żywot wiry i fale I choć nie sięgną cię szpony dzikie Zwabimy śpiewem, uśpimy krzykiem
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Był to czas wielkich dziwów na świecie Kiedy losy człowiecze z boskimi się łączyły W owy czas świętym zabrakło nieba W zbuntowanych potrzebach po ziemi się włóczyli Córy ludzkie i synowie boscy nieugięci Wielkich ludzi napłodzili. Światu niepojętych Dzikich ludzi podły miot dojrzewał gdzieś w kniejach Ludzie wnet postanowili by zgładzić te istnienia Tak los nie karał ziemi tej często Kobiety marły gęsto, gdy synów tych rodziły Rośli giganci w ludzkich łonach I darły je ich dłonie gdy na świat wychodziły I nie będą mieć wśród ludzi żadnego przebaczenia Niebezpieczni Ci synowie boskiego pochodzenia Tu nie znajdą miłosierdzia nie zaznają spokoju Niechaj zginą , nich przеpadną potomkowie aniołów Spadł deszcz. Wody wzbierały gęsto Dеszcz nie widziany często. Dzieło gniewu bożego Wielki o sile niepojętej zobaczył ludzki pogrom Z dachu arki w odmętach I stworzył człowieka na własne podobieństwo Dał mężczyźnie świętość, kobiecie diabelskość Kto prawdy zaciera, to jak jego się wypiera Nie wierząc w przebiegłość niebiosów i wielkość Spadły otchłanie przeznaczenia Ożyła znowu Ziemia. Zalęgły się stworzenia Ten sam z pogromu przeznaczenia Znowu po świecie szukał sensu swego istnienia Lecz nie będzie mieć wśród ludzi żadnego przebaczenia Skalan grzechem wiekuistym buntu i potępieniem Już nie będzie więcej kobiet plugawił swym nasieniem Groty ludzkie w wielkiej bitwie przerwały to istnienie
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Pod brunatna pianą Helo stara tkwisz Wśród czeltic, wśród ondyn. Na dnie samym śpisz Mimo ,że jak fala przeminęłaś już Bałtyku sodomo. Pamięta cię lud Duma twoich świątyń biła stąd na świat Wołania w głębinach zagłusza dziś wiatr Wąski pasek lądu oddał morski świat W objęciach Juraty przepadłaś wśród fal Historię przeklętą on dziś on niesie w dal Czyś ty Atlantydo. Czys żywa wśród fal
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Dziewce dziewce, co tam mos? Co fartuskiem pszykrywos? Nie pytaj się co ja mom Psyjdzie wieczór, to ci dom Lędem moje dziewcze Albo bystrą wodą Jeśli masz talara Ożenię się z tobą Ni mam ja talara Ni żadnego złota Nadobna dzieweczka Uboga sierota A żebyś ty była uboga sierota Nie nosiłabyś wianka ze szczerego złota A Ty nosisz wianek biały Złoty wyszywany Bo ty jesteś kurwa Kurwa nad kurwami Bo ty jesteś kurwa Kurwa nad kurwami Bo ty jesteś kurwa Kurwa nad kurwami
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Piachu mrok, do ognia czepek Serce zgasło, oczy zwarły Na świecie, lecz nie dla świata Popatrz jak powstaje z martwych Puste noce – puste moce Świeczki modły i śpiewanie Nomen omen, omen amen…… Niedoczekanie Łopi w ogniu piekła broczy Istność wiecznie potępiona Ślepy Judasz czarnej nocy Głowa, głowa poraniona W rannych blaskach , w nocy cieniach Coś mnie budzi do istnienia Niechaj cierpią inni ,przecież Stworzył Bóg nas do cierpienia O Haupt voll Blut und Wunden Voll Schmerz und voller Hohn O Haupt, zum Spott gebunden Mit einer Dornenkron; O Haupt, sonst schön gezieret Mit höchster Ehr’ und Zier Jetzt aber höchst schimpfieret Gegrüßet sei’st du mir! Nikt tej dziczy nie wytrzyma Uchodź duszo z tego światu W imię Ojca , Ducha , Syna Odrąbcie mi łeb łopatą! W tańcu,w końcu zginą wszyscy Dzwony wyją , głos wygraża Za tym dźwiękiem pomrą wszyscy Wciągnę wszystkich do cmentarza! Biedak wieczne cierpiał kary Świat swój w ciszy znów utopił Pożarł wszystkich, pożarł siebie Koniec Wieszczych, zniknął Łopi
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Pojechał na pole, napotkał pachole A z pola powraca, ksiądz babę obraca Rozgniewała się żona na męża Wzięła pieniążki i poszła do księdza Mój dobrodzieju, Ty doradź mi temu Co ja uczynić mam mężowi swemu Wstań że rano, a choć o północy Zagotuj wody i wyparz mu oczy Wyparz mu oczy, połam jemu nogi I przewlecz jego hen przez cztery progi Tam za lasem, za leszczyną Tańcował ksiądz z gospodynią Kurek zapiał, pies zaszczekał Ksiądz ci pierdnął, jak uciekał! Tam za lasem, za leszczyną Tańcował ksiądz z gospodynią Kurek zapiał, pies zaszczekał Ksiądz ci pierdnął, jak uciekał! Przeprowadź że go przez cztery progi Niechże poczuje połamane nogi Przez cztery progi i przez cztery kijе Napatrz się mężu jako żona bije Tam za lasem, za leszczyną Tańcował ksiądz z gospodynią Kurеk zapiał, pies zaszczekał Ksiądz ci pierdnął, jak uciekał! Tam za lasem, za leszczyną Tańcował ksiądz z gospodynią Kurek zapiał, pies zaszczekał Ksiądz ci pierdnął, jak uciekał! Mało w jezioreczkach kania wode pije Łoh jedenasta godzina, żona męża bije Rozgniewała się żona na męża Wzięła pieniążki i poszła do księdza A weź że świeczki, wypal jemu oczy Pójdziesz gdzie zechcesz czy we dnie czy w nocy
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
This track is instrumental.
Ongiś mieszkali w łebskim bagnie dzicy ludzie Nazywano ich olbrzymami Byli poganami i wyrządzali chrześcijanom liczne szkody Raz został przez nich napadnięty pewien chłop Który orał swoje pole Wśród napastników była kobieta, która miała tak wielkie piersi Że mogła je sobie zarzucić na ramiona Gigantka, bagienna królowa. Olbrzymi byli okrutnymi rabusiami Najsławniejszym spośród nich wznoszono grobowe kurhany Jedni opowiadają ,że zostali oni pokonani podczas wielkiej wojny Inni opowiadają ,że do opuszczenia bagna zmusił ich wielki pożar
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Zwole, zwole, zwole, zwole do trzeciego razu ściąć Jak nie zetniesz wtedy diabły będą ci w piszczele dąć Chodźcie ludzie, chodźcie, chodźcie. Będziemy się rachować Kanie będziem dzisiaj ścinać i do rana tańcować Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Oj ty kanio, nędzo! Jakeś ty siedziała na wysokim drzewie bez przerwy wołała By dla króla dziewki wszystkie się kurwiły i synów rodziły by niemcowi służyły A czy my do Polski należeć dziś możem? Głowę twoją dzisiaj na miedzy położem Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Ale nie masz teraz biedy. Polska dzisiaj blisko schedy Niemce znowu za stodołą. Pokażem im dupę gołą Język stary już na śmiecie. Nic on nie wart już na świecie Nam zwyczaje bez różnicy. Byle mieszkać przy granicy Gburom porozpruwać brzuchy Krowę wykraść , takie fuchy W Prusach w Polsce bez różnicy My rabusie, przemytnicy Zapalcie znów ognie , zapalcie w cztery strony I kołem otoczcie. Posiejem zgłem zagony Zapalcie znów ognie , zapalcie w cztery strony I kołem otoczcie. Zaklinam demony Czy was Bogi opuścili Mowę własną porzucili Już i czaszki i gromnice Straszą wokół puste chcice Precz stróżu naszej cnoty. W Polsce chcemy prawa mieć A parzyć się tam za płotem. Bezkrólewie dobra rzecz Naród głupi wszystko złupi Niechaj Smętka dziś posłucha Jak świat stary szczeźnie każdy Kto narodu niszczy ducha Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła Hej, ha Kania zła
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Bo w tym szaleństwie jest metoda Gdy chwycą obraz świety gibią się Ich życie święte a bez boga Jak małe dziecko bujam, bujam się Oto szaleństwo w ich rękach Gdy chwycą obraz bujam się No co za jazda. Wymiękam W tym szale wciąż mocują się Wiara wiarą, ofiara ofiarą Jak młody bóg bujam sie na boki Ale wciąż diable wykonuje skoki Spadam ,upadam i znowu zmartwych wstaje Czy bożym cielcem znowu staje się? Bo w tym szaleństwie jest metoda Jak na lektyce trzęse się Śmigam na cudzych ramionach Jak lekki balon bujam się Oto szaleństwo w ich rękach Gdy chwycą obraz bujam się Kogóż stworzyłem w swych mekach Ze strachu dzisiaj trzęse się Nie znajdzie ten boga kto szuka go w niebie Kto w niebo nań patrzy a nie spojży w siebie Kto go w obraz wkłada gdy już z nieba wyjmie Kogo Bóg opuszcza tego diabeł przyjmie
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Gdy ciężkie czasy tutaj nastaną Gdy już zupełnie płacić przestaną Kiedy absurdu era tu nastanie Wtedy my zaczniemy nasze odczynianie Gdy już dziwaczne rzeczy się zdarzą Klechy już w burkach łazić nam karzą A policja krasnale łapać przestanie Wtedy nam zostanie zabić wiedźmę – kanię Ścinanie kani – oto odczynianie Ścianie kani – oto sposób jest Ścinanie kani – gdy już nie wiadomo Czy na pewno modłów Bozia chce? Gdy politycy nas rozprzedają Siebie zawzajem powybijają Gdy się ziszczą plany już wielkiego brata Wtedy przyjdzie wyjąć nam szabelkę kata Gdy nam obroże pozakładają Nowe kryzysy powymyślają Kiedy już wśród ludzi zabraknie człowieka Wtеdy my sprawdzimy co nas w życiu czeka Gdy tylko noc Kupały nadejdzie Znów chmara ludzi tutaj się zеjdzie W naszych mogiłach ciągle kość się bieli Tych co zwyczaj w swoim prawie mieli Chociaż asfaltem nam już kleją drogi Chociaż poznikały w naszych izbach progi Pisać dziś umiemy. Zwyczaj pozostanie Tańczmy wokół słupa jak starzy poganie
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
No lyrics have been submitted for this track yet.
Oj Kupała, Kupała Oj nie jedno już widziała Bo tej nocy miły Boże Grzech wszelaki stać się może Pomnijcie te wiły co w Kupałę Razem z porankami się jawiły Ciała dawno im się postarzały A wciąż chłopców młodych by mamiły Pomnijcie te Wiły co w Kupałę Te z samego rana się stroiły Chłopców by poużywały Plan więc sprytnie sobie ułożyły Oto jest noc Kupały. W każdą Kupałę Różne się dziwy działy Księżyc dziś znowu w pełni Dziś stare bóstwa znowu zjawią się Oto jest noc Kupały. To noc Kupały Szalone rytuały .Księżyc dziś znowu w pełni Wszystko dziś może znowu zdarzyć się Baby stare tańczyły tańczyły. Chłopców młodych mamiły Czas już. Zaczynajmy ucztowanie Lubczyk może szczęściem nas obdarzy Giezła, suknie, chusty ,wianki Giezła, suknie, chłopcy ,wianki Nikt nie pozna w nocy naszych twarzy Białolica diablico pokaż piękne swoje lico Miły, miły patrz pod nogi Bo połamiesz zęby, nogi Białolica diabolico pokaż lico co zachwyca Chociam stara, jeszczem jara Jara, jara czarownica Oto oto, noc Kupały Dziwy znów się będą działy Księżyc znowu w dzikiej pełni Bóstwa znowu czają się Oto oto, noc Kupały Noc szalonych rytuałów Księżyc znowu w dzikiej pełni Wszystko może zdarzyć się Każdy wiek ma swoje własne prawa Bywa, że i starość też jest żwawa Starzeją się baby gdy niechciane Marnują się gdy nie pożądane
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Pomorze pochłonie kroki wszystkich dusz Fale wnet ukoją zgaszą żywych bunt Na dnie samym w mroku spocznie pomór dusz I nigdy nie skończy tlący się w nim cień Co fale raz ujrzą nie zwróci juz dzień
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
← Go back to Żywiołak