Żywiołak
Album • 2019
W Moguncji spalono w domach półtora tysiąca Żydów.. W Wormacji mieszkańcy getta popełnili zbiorowe samobójstwo z obawy przed chrześcijanami. W Trewirze matki izraelskie zabijały własne dzieci , byle je przed przymusowym chrztem uchronić … w tym okresie zginęło w Bawarii kilkanaście tysięcy Żydów – Czy wyrzekacie się szatana, wszystkich czynów i życzeń jego? – Wërzekume sã! – Czy wyrzekacie się wszelkich ofiar i kultu bożków , których poganie czczą boską cześć im oddając
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
O morza świata całego. Kipiele bijące pod prąd W was pogrom i ciemność i siła. Obmyjcie pogański nasz trąd Maryjo bogini wojny. Za tobą podnosimy broń Nie dla nas dziś żywot spokojny. Sam Chrystus wypłaci nam żołd Ryk demonów pośród nocy Gdzie kąsają psy prorocze Dzikich gonów nad grodziskiem Znak, że zginie. Zginie wszystko Chmara Wendów znów w oddali Pruje przez północne fale Diabły, żmije, wielka sfora Dzika chąsa Racibora Konungahella, Konungahella, krew i złoto, bój i sława! Konungahella, Konungahella, fał na północ hen za miedzę! Konungahella, Konungahella, śmierć wam niosą dziś bogowie! Ojciec , syn i święte duchy, wszyscy co w Trygławie siedzą! O morza świata całego. Bałwany pożerają piach A my znów na północ suniemy w okowach syrenich i mgłach Relikwie z wyprawy Sigurda odgonią nam plagi od bram Proroków i apostołów co ziеmię wciąż krzyżują nam Konungahella, Konungahella, krew i złoto, bój i sława! Konungahеlla, Konungahella, fał na północ hen za miedzę! Konungahella, Konungahella, śmierć wam niosą dziś bogowie! Ojciec , syn i święte duchy, wszyscy co w Trygławie siedzą! Bogi służą, szczęście płuży Nowiny wieziem z podróży Pacierz z musu niewolnikom Bogom Sława i Gryfitom Konungahella, Konungahella, krew i złoto, bój i sława! Konungahella, Konungahella, fał na północ hen za miedzę! Konungahella, Konungahella, śmierć wam niosą dziś bogowie! Ojciec , syn i święte duchy, wszyscy co w Trygławie siedzą!
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Zostań z bogèm kochaneczkǔo Już ṷodjèżdżam w swjat daleczkṷo Imaj mńe s`ą tu we cnoc`e A za roczek wrócą do c`a Jeszczè rṷoczek ńe upłinǫ Już strac`eła swṷój wjoneczek Jak s`a Jas`unek dṷowjèdz`ał Sad na kuóńa i przijechał Gdi przijechał przed ṷokènkṷo Dṷobri wieczór ma kṷochankṷo Żebis ti bił o tèm wjedz`ał Ńe biłbis ti tu przijechał Mṷoja matka w grobje leżi Na mich rąku dz`ec`a leżi Mṷojė dz`ėc`a jest ta żitė Mṷojėm wjonkėm jest przikrite
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Owczarkinowje skurwisinowje Ńe pędzo ṷowjec na cudze pole Hej pędzó, pędzó, dzwonki im grajó Kóndelków majó, którzy im szczekajó Hej pądzó, pądzó, dzwonki brzókajó Uuc`cėkaj dzèwcza , buo ca złapajó Owczarkinowje Owczarkinowje Przede dwuorem leżi bulwa Nasza dzèwka wjelga kurwa Ńe pędzo uowjec na cudze pole Uuc`cėkaj dzèwcza , buo ca złapajó
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Oj świąteczki zielone Kiedy już nastają Wszystkie dusze założne Na świat powracają Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano Szedł gdziekolwiek, skądkolwiek byle zażyć wywczasu Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca Obryzgała mu ślepia, aż przymarszczył pół lica I całować zaczyna te dziadzine szczudliska Jedną nogę i kulę – pokuśnica obślizgła Czemu jeno całujesz moją kłodę stroskaną? Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano? Pieszczotami chcesz drewno pokusić do grzechu? Dana dana, oj dana, umrę chyba ze śmiechu! Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckiе panny w świątek moc wciągają Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą Pójdźżе ze mną, dziadulu, dziaduleńko, dziadygo! Nie wysokie te progi dla czarciego nasienia? Spływaj gadzie rusalny. Ty chorobo strumienia! Pociągnęła za torbę i brodę żebraczą Do tych nurtów potwornych, co dla światła nic znaczą Nim się zdążył obejrzeć już miał falę na grzbiecie Nim przeżegnać się zdołał już nie było go w świecie! Jeno kloc ten godziwy, owa kula drewniana Wypłynęła zwycięsko ze sromu spłukana Wyzwolona z kalectwa podyrdała przez fale Dana-dana, oj dana – w miłosne oddale Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają Od Dobrzynia do Golubia ludzie powiadają Drwęckie panny w świątek moc wciągają
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Oj ty kanio nędzo, zmoro wielolica Jędzo bagienna, wiedźmo, czarownico Jak już na oktawę ty przylecisz z nieba To nam znów przywleczesz śmierć dla wszystkich niewiast
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Mrok najjaśniejszy – straszna oktawa Pierwsze już lico białe przy ziemi Drugie śmiertelne odlicza kroki Iść mi za nimi . Nic nie odmieni Kochałeś w wianku, kochaj umarłą Wciąż w boże ciało z góry spozieram Przeciw urokom promień uparty Obyś mnie chciał gdy śmierć sponiewiera Pragnij mnie całą , pieść nietrwałą Lód co kształty moje przybiera W subtelne cienie dwóch owali Mych oczów. Znikam. Patrz jak umieram Więc kochaj mnie nieprzytomnie Bym mogła znowu powrócić W skrzydłach wieczności przylecieć By się zatracić w tobie Więc kochaj mnie nieprzytomnie Bym Ci się mogła opierać W skrzydłach wieczności powrócić I w twych ramionach umiеrać Pragnij umarłą, mów, że kochasz Oczy me całuj wciąż z osobna Piersi mе zimne tej mogiły Przeszłą, dzisiejsza wciąż pożądaj Pragnij bo pragnę tej pieszczoty Cudów miłości z chłodu czarem Kochaj mnie czule nim zamarzniesz Pod ciała mego pośmiertnym żarem
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
W starej Saksonii, jeżeli dziewica splami ojcowski dom rozpustą lub kobieta zamężna, niepomna węzła małżeńskiego , popełni cudzołóstwo, to zdarza się ,że ją zmuszają , aby własną ręką założywszy sobie powróż życie zakończyła, a nad zgliszczem jej stosu wieszają jej uwodziciela. Kiedy indziej zaś zbiera się niewieścia zgraja i chłoszcząc , oprowadza cudzołożnicę po okolicy; kobiety obcinają jej odzież do pasa, smagają rózgami , kłują i tną całe jej ciało nożami , pokrwawiona od drobnych ran i pokaleczona przekazują ze wsi do wsi , a naprzeciw nadbiegają wciąż nowe biczowniczki , wiedzione gorliwością cnoty , aż ja w końcu porzuca martwą lub ledwie żywą ku przestrodze , aby bały się cudzołożyć i łajdaczyć A Wenedowie , choć są najszpеtniejszym i najlichszym rodzajem ludzi , z taka gorliwością przestrzеgają wzajemnej miłości małżonków ,że kobieta nie godzi się żyć po śmierci męża. I z uznaniem spotyka się u nich taka niewiasta, która własnoręcznie zada sobie śmierć i na jednym stosie spłonie ze swoim mężem
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
„… ani mieczem wymowy kaznodziejskiej nie dało się ich oderwać od pogaństwa , ani mieczem zniszczenia nie można było tego pokolenia żmij zupełnie wytępić..” Poganie ci są najgorsi, lecz ziemia ich obfituje w mięso, mąkę, miód… A uprawiona odwzajemnia się wielością plonu.. Ci niespokojni ludzie do morskich wycieczek zawsze gotowe wyciągali ręce, jedyną swoja nadzieję i największe bogactwo pokładając w okrętach.. Napady Duńczyków za nic sobie ważą , za rozkosz uważając mierzyć się z nimi… Wierzyli ,że pod osłoną świętej chorągwi wolno im popełniać wszystko, czego chce rządza zniszczenia, jak gdyby z rozkazu bogów i na ich oczach spełniali zadanie złych duchów … gdyby nie ich niеzgoda ,żaden naród nie sprostałby im w sile
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Nie wiadomo kiedy. Nie wiadomo skąd Kruczowłosa dziewka znowu się zjawiła Biała suknia, chusta, krwawy wianek, mak Kwiaty usychały kiedy przechodziła Złe ślepia, zły oddech ,warkocze Ta rózgę swą trzyma już w dłoni Zaraza nieszczęsna znów kroczy I kogóż ta dzisiaj w zaświaty przegoni Czary, mary, hokuś, pokuś Dziksa, dwojca, krwawa nić Niech wykracze kogut stary Kto ma umrzeć, a kto żyć O nikim jeszcze śmierć nie zapomniała Cicha goniła. Kania porywała I komuż nosiła pod nieba wyżyny? Temu co wskrzeszał ludzkie omieciny Uciekaj dziewczyno. Ona sypie mak W tył się nie oglądaj. Nie odwracaj skroni Kiedy lęk poczuje bardziej jeszcze gna Kiedy lęk twój czuje bardziej jeszcze goni Dziecino uroczna nie zwlеkaj Zrodzonaś była dla radości Więc z Cichą ty chmurą spowita Przez sen gonić będziesz w ciеmności Śnić będziesz , że wcale nie trzeba oddychać Że cisza bez dechu to piękna muzyka Zanikać jak iskra ty będziesz do taktu I w skrzeblej postaci narodzisz się bratku O nikim jeszcze śmierć nie zapomniała Cicha goniła. Kania zabijała Nie patrzaj za nimi. Matrony szalone Przez Boga dane. Dla dzieci stworzone
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Kiedyś jeden z mieszkańców Kaszub opowiadał mi, jak to służąc w jednostce w Babich Dołach wraz z kolegą pełnił służbę patrolową. W pewnym momencie zarwała się pod nimi ziemia i wpadli do czegoś, co przypominało grobowiec. Jak mówił – znajdowały się tam potężne szkielety. Było to w latach pięćdziesiątych. Żołnierzom nakazano milczeć, wysłano ich na urlop. Potem o wydarzeniu już nikt nie wspominał.
Submitted by Dahmers Fridge — Feb 17, 2026
Jedén Kaszëba pòwiôdôł mie, że czedë bëł we wòjsku w Babich Dołach z drëcha miele patrol Wnym zemia jima pòd nogama pãkła. Wpëdlë do dzirë jaknô wezdrzã jak grobowc Jak gôdôł we strzódku léżałë wiôldżi szkelete. Dowódce kôzale jima o wszëtczim môłczec a òdprawile na urlop. Pózni ò tim wszëtczim nicht nawet słowa nie nadpãknął
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
Przyjm ode mnie tę obrączkę jako znak nad tobą panowania. Zaślubiać cię będę teraz co rok. Aby potomność wiedziała żeś moja własnością i oblubienicą. Abyś odtąd wolna była na moje rozkazy I abyś nigdy nie miała zazdrośniejszego ode mnie kochanka Moje Tyś.. Wendzki sznyt
Submitted by Morgoth — Feb 08, 2026
← Go back to Żywiołak